0
Recenzje

Recenzja “Sex/life”- serial dla niespełnionych mamusiek czy kawał dobrej roboty?

Dawno już żaden serial mnie tak nie ruszył! Po obejrzeniu ostatniego odcinka nie potrafiłam zasnąć i przez 2 godziny dyskutowałam o portrecie psychologicznym bohaterki 😛 A dzień później dalej nie potrafiłam się skupić na swoich obowiązkach, bo nadal rozważałam treść serialu. A wiedzcie, że taki stan zdarza się cholernie rzadko!

Zacznijmy od tego, że główna bohaterka jest damn sexy! Ale to jej wcale nie ujmuje intelektu, ponieważ Billie jest doktorantką psychologii. A raczej była, i w tym właśnie tkwi problem. Nie znajdziecie tutaj obrazu uradowanej od ucha do ucha kury domowej, tylko niezależną kobietę, która po założeniu rodziny i urodzeniu dzieci tą niezależność straciła. Wiele kobiet wchodzących w okres macierzyństwa dotyka podobny scenariusz, jednak jest on wciąż zbyt rzadko poruszany. Serial ukazuje problem zatracenia własnego “ja” na rzecz wyższego dobra, ale czy oby jest to właściwa decyzja? To pytanie zadaje sobie Billie przez cały okres trwania serialu. Czy decyzje, które początkowo miały ją uszczęśliwić, nie zostały podjęte pochopnie i powinny zostać odwrócone? Ale czasu już niestety nie cofnie… W serialu widzimy codzienność z życia młodej mamy, taką prawdziwą, nieprzereklamowaną. To, co mocno mną wstrząsnęło to sceny z mlekiem, o czym wcześniej nie miałam pojęcia.

Temat zdrady to zdecydowanie kontrowersyjny temat. Jedni będą jej bronić, inni zrównywać z błotem, a ja byłabym za tym, aby jednak przypatrzeć się sprawie bardziej szczegółowo i rozłożyć ją na części pierwsze. Aby dostrzec wszystkie odcienie szarości, a nie dzielić życie tylko na czarno-białe. Bohaterka ma problemy z odszukaniem się w nowej roli i odnalezieniem własnej drogi życiowej. Chciałaby mieć wszystko naraz – mieć ciastko i zjeść ciastko. Łatwo oceniać, kiedy nie jest się w takiej sytuacji, a nasze życiowe wybory są dla nas jednoznaczne. Brad był jej wielką miłością, z której nie zdążyła się wyleczyć i zbyt szybko związała się z Cooperem. I być może największe rozterki spowodowane są tym, że załatała złamane serce kimś, kto nie był w stanie go zapełnić na 100%. Oczywiście jak w każdym serialu znajdą się zwolenniczki zarówno #teambrad jak i #teamcooper.

Źródło: Netflix

Cooper to spełnienie marzeń większości kobiet – uporządkowany, kochający mąż i ojciec rodziny. Pod wpływem kariery zatraca się w pracy i zapomina o swojej żonie i jej potrzebach. Między partnerami brakuje rozmowy i zwyczajnych, czułych gestów. Billie zataiła przed Cooperem swoją szaloną przeszłość – pełną imprez, seksu i facetów – z obawy o to, że mogłaby go zranić zbyt szczerymi wyznaniami. Jak widać był to fatalny błąd, który w efekcie doprowadza do kryzysu małżeńskiego. To pokazuje, jak ważna jest rozmowa w związku; mówienie o naszych pragnieniach i o tym, co nam przeszkadza. Cieszę się, że ten problem został ukazany w tak mocno realistyczny sposób, bez koloryzowania. Małżeństwo to kawał ciężkiej, nieustannej pracy i jeśli nie pracujemy nad nim codziennie to po pewnym czasie może się okazać, że nagle nie poznajemy osoby, która śpi obok nas w łóżku.

Ciekawym elementem w serialu jest pamiętnik, w którym Billie opisuje swoje przeżycia sprzed 10 lat w samym sercu Nowego Jorku. Flashbacki z przeszłości doprowadzają bohaterkę do wątpienia w całe swoje teraźniejsze życie. To, co szczególnie cieszy oczy widza to sceny erotyczne na najwyższym poziomie. Jak dla mnie “Sex/life” to nr 1 w tej tematyce. “365 dni” czy “Grey” to przedszkole w porównaniu do tego 😀 Jednak sceny erotyczne zostały nakręcone w sposób niezwykle estetyczny, zmysłowy i ze smakiem! Dodam, że można znaleźć sporo inspiracji do swojego pożycia 😛 To, za czym tęskni Billie to jej toksyczna relacja z jej ex, która dodaje głównej bohaterce dreszczyku emocji i pikanterii. Producent muzyczny zapewniał jej niewiadomą dnia następnego, ale w całej tej idealizacji jego postaci Billie zapomina, że Brad nie był materiałem na męża i stabilizacji, której jednak gdzieś ciągle szukała. Już widzę Waszą irytację, kiedy to czytacie, ale wbrew pozorom i wszelkim zawirowaniom producenci dobrze sobie z tym poradzili!

Źródło: Netflix

To, co również zasługuje na wzmiankę to próby ratowania małżeństwa, do którego przez cały czas trwania akcji dążą małżonkowie. Mimo, że jeden bardziej, drugi mniej, ale jednak starania są, a nie jak w 99% seriali ze zdradą po pierwszych problemach. Jest dosadny komunikat, aby o to małżeństwo walczyć, od razu się nie poddawać i porzucać lata partnerstwa. Szczerze byłam zszokowana takim obrotem sprawy, bo przyzwyczaiłam się do innych treści w mass media.

Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani to warto zobaczyć, co się będzie działo w 7. odcinku, a dzieje się, ojjj! Jednak ostatnia scena w końcowym odcinku dosłownie mnie zamurowała i tak podniosła ciśnienie, że nie mogłam spać 😛 Nie będę się tu rozwodzić nad zakończeniem, aby Wam nie spojlerować, ale chętnie posłucham Waszych przemyśleń w komentarzach poniżej 😀

Serial zdecydowanie skierowany jest do starszej widowni, która zdaje sobie sprawę z istnienia problemów małżeńskich oraz potrafi zinterpretować portret psychologiczny bohaterów. To nie jest mainstreamowa bajeczka na podobieństwo “365 dni” czy “Greya”, gdzie można płytko podejść do tematu oglądając odcinek przy kawie. Producenci stworzyli naprawdę dobry jakościowo dramat psychologiczny, który oprócz bycia erotykiem zwraca uwagę na wiele problemów rodzinnej rzeczywistości, która niepielęgnowana potrafi się zmienić w podstępną rutynę wyciągającą na wierzch najmroczniejsze strony osobowości. Jeśli widz po skończeniu sezonu przez kilka dni nadal rozważa psychologiczne aspekty bohaterów to znak, że jest to zajebista robota! Kiedy będzie drugi sezon “Sex/life?” Czekamy z niecierpliwością!

Dla tych, którzy obejrzeli serial i chcą więcej, polecam “Mroczne pożądanie”, o którym piszę w tym artykule. Enjoy!

A jak Wam podobało się “Sex/life”? Co uważacie o zakończeniu? Czego Wam brakowało? Jakie oczekiwania wobec drugiego sezonu?

Zobacz również

Kup teraz
Subskrybuj
Powiadom o
guest
29 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kejt
Kejt
2 miesięcy temu

Zakończenie masakra!!!! Też się tego nie spodziewałam! Ale generalnie nie wiem co miał ktoś w głowie tworząc scenariusz do serialu. 😲

Kasia
Kasia
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Jessica

Strasznie serial, nieżyciowy 😳 jaki mąż by się tak zachowywał widząc co żoną pisze o byłym o.O i generalnie te akcję różne co tam były, już pomijając 7 odcinek 😂

Galladriel
Galladriel
2 miesięcy temu

Hej! Film obejrzałam z czystej ciekawości. Jako zapracowana mama i żona utożsamiłam się z bohaterką filmu. Przyznam, że koniec mnie mocno zaskoczył. Do teraz się zastanawiam jaką decyzję bym podjęła na miejscu Billie? Odwieczny dylemat “mieć”, czy “być”… 😉

Mariola
Mariola
2 miesięcy temu

Obejrzałam ten serial z Twojego polecenia na ig. I szczerze…ostatnia scena z ostatniego odcinka…totalnie sie zgadzam z tym co napisalaś 😆 Oglądałam i miałam takie ” Coo? Ale jak to”. Skończyłam oglądać dosłownie przed chwilą i sama nie wiem co o tym myśle jak narazie 😅

Edyta
Edyta
2 miesięcy temu

Jestem w połowie serialu ale śmiało mogę już teraz napisać, że jest zajebisty! Pokazuje rzeczywistości z jaką mierzą się małżeństwa po przyjściu na świat dzieci, popadając w rutynę i zapominając w tym o sobie nawzajem, o ich miłości i bliskości. Nic dziwnego, że główna bohaterka zaczyna wspominać dawne szalone czasy i byłego faceta, kiedy w obecnym życiu brakuje jej w związku pikanterii, normalnej rozmowy i szczerości a to podstawa. Na razie jeszcze pierwszy sezon muszę dokończyć ale mam nadzieje, że drugi sezon powstanie i to szybko 🙈☺️

Justyna
Justyna
2 miesięcy temu

Serial bardzo wciągający i pokazujący rzeczywiste problemy w związku. Niestety wiele par nie potrafi rozmawiać o swoich potrzebach, boją się zaproponować coś nowego i popadają w rutynę która prowadzi do frustracji i bycia nieszczęśliwym. A w konsekwencji prowadzi to do zdrad, rozpadów związków. Żyjemy w kraju, w społeczeństwie w którym panuje przeświadczenie że seks nie jest tak istotny i że kobieta która lubi seks jest czymś złym bądź niespotykanym. Utrwalanie takich wzorców w społeczeństwie prowadzi do poważnych problemów w związkach a problemy te wpływają na całe życie bo jeśli ktoś jest niezadowolony z swojego życia seksulalnego to w innych aspektach życia również się nie układa. Serial fajnie pokazuje jak ważny jest ten aspekt życia i jak oddziałuje na wszystko inne. Dlatego tak ważne są rozmowy w związku, poznanie potrzeb naszego partnera/partnerki. I kolejna ważna rzecz jaką jest zamknięcie pewnego rozdziału w naszym życiu zanim wejdzie się w kolejny związek. Niemniej zakończenie serialu jest dość zaskakujące.

Ania
Ania
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Justyna

Mnie główna bohaterka szalenie irytuje. To jedna z tych osób, o których mówię” “w du…ie się poprzewracało”. Dziecko jej potrzebuje, jedno, drugie, mąż jej zapewnia stabilizację, a ona tęskni za draniem, który ją zostawił. Czy naprawdę seks jest aż tak dominujący w życiu? Dla mnie to kierowanie się egoizmem i tęsknota, za czymś, czego się nie ma, w myśl zasady, zazwyczaj tęsknimy za tym, czego nie mamy…

Last edited 2 miesięcy temu by Ania
Katarzyna
Katarzyna
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Ania

Nie od dziś wiadomo, ze szczęśliwy rodzic to szczesliwe dziecko – dlatego z psychologicznego punktu widzenia najpierw My a potem dzieci – taka jest kolejność 🤷‍♀️👌✌️Dlatego rozumiem bohaterkę 💪

Agnieszka
Agnieszka
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Ania

Dokładnie tak samo myślę jak Ty. Jestem zła na tą laske i szkoda mi dzieci. Znaczy wiadomo że to tylko serial ale kto wie bardzo często mama albo tata szuka czegoś lepszego a w rezultacie rozbija się rodzina i cierpią dzieci

clara
clara
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Justyna

Podzielam tą opinię.

clara
clara
2 miesięcy temu

Generalnie jestem pod wrażeniem tego serialu, jest zmysłowy, emocjonalny, odważny i jest w nim wiele prawdy.

Agata
Agata
2 miesięcy temu

Uważam ze film jest o odwiecznej walce instynktu z mózgiem. Instynktu nie da się zabić. I tyle😉

Gosia
Gosia
2 miesięcy temu

Mam nadzieję że drugi sezon pojawi się jak najszybciej bo po obejrzeniu serialu nie mogę dojść do siebie 🙈 dawno nie obejrzałam czegos tak dobrego. Oglądając mialam w glowie siebie do tej pory sie zastanawiam co ja bym zrobila na jej miejscu🤷‍♀️ chociaż chyba niestety ale pewnie wybrała bym Brada🙉🙈

Agnieszka
Agnieszka
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Gosia

Oczywiście, ze wybrałybyśmy Brada. Prawda jest taka, ze Billy nigdy nie przestała Go kochać. Fakt, jest typem drania i lekkoducha, ale sam nie miał lekko w życiu. Cooper? To facet ustabilizowany. Ale nieodpowiedni dla Billy. Zapewnił jej spokój, wierność ale nic poza tym. Brak zainteresowania, zero niespodzianek i własnej inicjatywy. Czemu nie starał się o Nią cały czas tylko dopiero po przeczytaniu jej pamiętnika? Facet powinien starać się o kobietę cały czas. Moje zdanie. Nawet wizualnie Brad bardziej pasuje mi do Billy.

Valdor
Valdor
2 miesięcy temu

Zgadzam się, że pierwszy sezon serialu jest infantylny, płytki i pozbawiony logiki, zwłaszcza w porównaniu do literackiego pierwowzoru, który jest błyskotliwy, dowcipny i porusza ten sam temat (burzliwa przeszłość, pożądanie w związku, wyrwanie się z małżeńskiej rutyny, autorka w genialny sposób rozwiązuje ten problem i uzyskuje może nie 100%, ale jakieś 99%). Zakładam, że uczynienie serialu bardziej mrocznym i przez to z przerysowanymi postaciami jest celowym zabiegiem i mam nadzieję, że świadczy o spójnej koncepcji w kontynuacji. Choć sam sezon 1 spójny nie jest. Nie mniej jednak skoro zastanawiamy się nad właściwymi wyborami Billie to chyba scenarzystka osiągnęła swój cel. Serial zainteresował wielu widzów.
Chciałbym zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko pokazaniu kobiety, która miała burzliwą przeszłość towarzyską, prowadziła urozmaicone życie erotyczne i część jej za tym tęskni. Każdy ma prawo do takich wyborów jakich chce, dopóki nie cierpią na tym inni. Kobiety też mają prawo realizować się seksualnie, a nie zgrywać dziewice orleańskie zgodnie z oczekiwaniami kulturowymi, czy społecznymi.
W serialu mamy pokazaną atrakcyjną kobietę, która jest szczęśliwa w związku z Cooperem, mają szczęśliwą rodzinę i wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Jednak jak sama Billie mówi rodzina daje jej 85% spełnienia, brakuje jej tych 15%, których nie dostrzegała do momentu pojawienia się byłego kochanka Brada. W tym momencie serial ukazuje kobietę, która zaczyna tracić kontrolę nad swoim pożądaniem i w końcu je traci. W dość nieudolny sposób próbuje wzniecić pożądanie u Coopera, ale osiąga odwrotny skutek – on zamyka się jeszcze bardziej. Odbiega to od literackiego pierwowzoru, w którym autorka w inteligentny sposób czyni z męża “demona seksu”. Billie jest fatalnym psychologiem w porównaniu do BB Easton. Zarówno Billie jak i Cooper znajdują się dwóch przeciwnych biegunach – ona nie panuje nad swoim pożądaniem, a on swoje pożądanie stłumił. I tu oboje źle pracują nad swoim związkiem. Ona się poddaje i podejmuje najbardziej beznadziejną decyzję o romansie z byłym kochankiem, a on nie jest lepszy – nie wychodzi na przeciw jej potrzebom, które mu zakomunikowała. Chciałoby się krzyknąć “człowieku ogarnij się – ta rozrywkowa dziewczyna zmieniła się dla Ciebie, zmień się choć trochę dla niej, a nie ględź, że to nie w twojej naturze”. Zwłaszcza, że gdyby zaczerpnąć z książki, to literackie pierwowzory miały pierwszych latach związku/małżeństwa całkiem udany seks, więc jeśli Cooper to literacki Ken, to drzemie w nim “demon seksu o wytrzymałości gwiazdy porno”. Oczywiście scenarzyści mogą to przedstawić inaczej.
Wracając do serialu, widzowie podzielili się na grupy tzw. team Cooper, team Brad, team Billie. Ja nie należę do żadnej z tych grup, bo w mojej ocenie wszystkie trzy postacie mają sobie wiele do zarzucenia: Cooper bo jest oziębłym sukinsynem, Brad bo mąci spokój rodziny i ma grzechy przeszłości wobec Billie, a Billie przestała myśleć mózgiem, a zaczęła swoim głównym otworem, podejmuje nieudolne próby wzbudzenia żaru u Coopera (fatalna psycholog) i najbardziej nielogiczną decyzję w swoim życiu. Tu lekka dygresja – zachowanie Billie to typowe zachowanie faceta mającego kochającą rodzinę, ale żądnego wrażeń, który zaczyna myśleć swoją małą głową i szuka wrażeń ryzykując rozbicie rodziny. Fajne w serialu jest pokazanie, że kobiety też tak mogą.
Podsumowaniem braku logiki i płytkości sezon 1 jest oczywiście ostatnia scena. Przez cały odcinek wydaje się, że wszystko wraca do normy, a tu zonk – Billie daje się ponieść swoim żądzom i składa „niemoralną” propozycję Bradowi. To najgłupsza i najgorsza decyzja jaką może podjąć osoba w jej sytuacji życiowej (nieważne kobieta, czy mężczyzna). Jej zachowanie przypomina nie zachowanie osoby dojrzałej, ale napalonej nastolatki (wystarczy spojrzeć na jej głupkowaty uśmiech, że w jej mniemaniu znalazła genialne rozwiązanie). Aż się prosi, żeby przeżyła rozczarowanie (mam nadzieję, że tak się stanie), zwłaszcza że Brad wyraźnie wyartykułował swoje oczekiwania – nie interesuje go już rola ogiera do przygodnego seksu, on się oświadczył Billie. Swoją drogą jestem ciekaw, czy Brad jest naprawdę dojrzałym facetem, czy moralnym bankrutem. Jeśli dojrzałym, to faktycznie powinien jej odmówić z powodu tego, który wymieniłem oraz wyraźnie do zrozumienia Cooperowi, że nie będzie się mieszał w ich związek, bo Billie odrzuciła jego oświadczyny. W sezonie 1 Brad nie jest jednoznacznie zły, choć ciągną się za nim błędy przeszłości.
Dodatkowo Billie w swoim amoku pożądania błędnie założyła, że Cooper się nie dowie, ale my wiemy, że Cooper już wie gdzie poszła. Nawet jeśli nie dojdzie do fizycznej zdrady, to jej małżeństwo i tak jest na skraju upadku (koszula mamuśki ze szkoły jest bezpieczna). W sumie ona już go mentalnie zdradziła i to po wielokroć. Tu mamy między nią a Cooperem pewną równowagę, ona chce go z pełną świadomością zdradzić (nie wiemy czy dojdzie do fizycznej zdrady), a on mimo, że wbrew sobie i za jej zgodzą zdradził ją. Fakt, że położyła na szali 85% spełnienia i zrównała z 15% niespełnienia też świadczy, że myśli swoim głównym otworem. Oj Pani Psycholog elementarna matematyka, rachunek zysków i strat się kłania. Jestem ciekaw jak Billie będzie walczyć o swoje 85% – mam nadzieję, że błyskotliwie i z polotem, jak literacki pierwowzór (liczę na „eksperyment psychologiczny”). Mam nadzieję, że Cooper włączy się w tą walkę, tak jak literacki pierwowzór i zmieni się z husbota w husbonera („mąż sztywna pała”).
Osobiście uważam, że do fizycznej zdrady nie dojdzie, jeśli nie z powodu odmowy Brada, to z powodu wmieszania się kogoś trzeciego. Jeśli prześledzi się uważnie sezon 1, a zwłaszcza odcinek 8, to można domyślić się kto to może być.
Gdyby jednak scenarzyści uznali, że Billie i Brad mają pójść na całość, to muszę się zgodzić z głosami z niektórych recenzji, że źle by to świadczyło o scenarzystach (promowanie zdrad małżeńskich i oszukiwania) oraz nie byłoby spójne z literackim pierwowzorem (fakt nie musi być, ale wtedy całkowicie rozjechałyby się te wizje). Nie chcę moralizować, ale zarówno w recenzjach, jak i ocenach widzów przewija się wątek trójkąta: Billie, Cooper, Brad i nikt więcej. W mojej ocenie jest to założenie błędne. To nie jest trójkąt, to raczej czworokąt, jeśli nie pięciokąt. Wszyscy zapomnieliśmy o dzieciach Coopera i Billie. Tych dwoje ludzi z własnej woli zdecydowało się założyć rodzinę i mieć dzieci. Musimy sobie jasno powiedzieć, jeśli z własnej woli decydujemy się na posiadanie dzieci, to jest naszym obowiązkiem i odpowiedzialnością jest dbanie o ich potrzeby i szczęście (oczywiście dopóki się nie usamodzielnią). W okresie ich wychowywania nasze pragnienia i marzenia schodzą na dalszy plan. Jeśli jest inaczej to nasze postępowanie jest dlatego w mojej ocenie to jest główny powód, że decyzja Billie jest zła i niemoralna. Gdyby nie było dzieci, to sam bym jej powiedział „dziewczyno idź za głosem serca (ci…ki ), tylko może powiedz Cooperowi, że masz go dosyć, bo to uczciwe i nie powinnaś oszukiwać”. Jednak tak nie jest – są dzieci, które były chciane i są kochane. Jeśli trzymać się literackiego pierwowzoru to Billie/BB Easton chciała mieć dzieci, a Cooper/Ken nie chciał. Teraz wychodzi na to, że dzieci Billie są na dalszym planie i umysł zaciemniony żądzami nie myśli o konsekwencjach dla nich. Każdy odpowiedzialny rodzi przyzna mi rację, a jako rodzic wiem co mówię – pokusy były, są i będą, ale trzeba nad nimi panować i pracować nad związkiem, a nie iść po najprostszej linii oporu. Ja też miałem okres w małżeństwie, że zatraciłem się w pracy i zaniedbywałem żonę. Nie ukrywam, że szczera rozmowa oraz udany seks załatwiło sprawę .
Podsumowując mam nadzieję, że scenarzyści nie będą promować naprawdę złych wzorów, a Billie i Cooper stoczą udaną walkę o swoje życie (Life). Zwróćcie uwagę na tytuł serialu Sex/Life – w pierwszym sezonie był seks, a w drugim będzie walka o szczęśliwe życie. Zakładam, że udana, tak jak w literackim pierwowzorze.
Powstrzymam się od oceny serialu, bo to nie koniec i czekam na ostateczne rozstrzygnięcia.

Valdor
Valdor
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Jessica

Miło mi. Tytuł pierwowzoru to “44 chapters about 4 men”. Dodam jeszcze, że do ostatnich 5 min. serialu w pełni popierałem dążenia do uzyskania tych brakujących 15%, irytowała mnie indolencja Coopera. Jednak decyzja, jaką podjęła w ostatnich scenach jest oparta na oszustwie – nie ma tu żadnego usprawiedliwienia. Nie chcę tu moralizować, ale nie znam kultury, czy cywilizacji, gdzie zdrada i oszustwo byłoby cnotą, to raczej są zła uniwersalne:
1. Oszukuje Coopera. To oczywiste, jak nie może opanować popędu powinna mu to otwarcie zakomunikować i prawdopodobnie się z nim rozstać. Do tego dochodzi tchórzostwo – nie chce brać odpowiedzialności za swoje czyny, naiwnie myśli, że utrzyma te 85%. Gdyby mu powiedziała, co zamierza, to ok. Może nadal uważałbym jej decyzję za głupią, ale przynajmniej byłaby odważna i uczciwa.
2. Oszukuje Brada – facet jej się oświadczył, a ona chce go sprowadzić go do roli “narzędzia rozrywki”. W sumie zasłużył, ale jednak.
3. Oszukuje siebie – skoro poświęca 85% na rzecz 15%, to chyba te 15% to znacznie więcej, niż jej się zdaje, może 50%? Jeśli nie, to ma poważne problemy z elementarną matematyką i logiką, chyba łatwiej podciągnąć 85% do 100% niż 15% do 100%. Generalnie jest fatalną psycholożką.
4. Oszukuje swoje dzieci. Każdy rodzic przyzna mi rację, że jeśli świadomie i ochotą zakładamy rodzinę, rodzina jest szczęśliwa, to nasze pragnienia i marzenia schodzą na dalszy plan – liczy się dobro dzieci. Nasze dobro podporządkowujemy naszym dzieciom – naruszenie tej zasady to częsty błąd kryzysu wieku średniego zwłaszcza u facetów, w sumie fajnie, że pokazali taki sam mechanizm u kobiet. Ona zapomina, że małżeństwo, a szerzej rodzina, to sztuka kompromisu – w szczęśliwej rodzinie (a ona taką rzekomo ma) nie jesteśmy wolnym elektronem. Jeżeli mamy szczęśliwą rodzinę, to oniądbamy i pielęgnujemy szczęście.
Dodam, że co do 2 sezonu, to mam nadzieję, że Billie szybko uświadomi sobie jak destrukcyjną ścieżkę obrała. Nie powinna dostać tych 15% (Brad nie zadowoli się rolą “narzędzia”, jest na to za mądry i przebiegły) i będzie mocno walczyć o zachowanie 85%.

Katarzyna
Katarzyna
2 miesięcy temu

Wbił mnie w fotel, końcówka zaskakuje, aczkolwiek tylko dlatego, ze rzadko filmy tak dosadnie pokazują prawdę – głowy nie oszukasz, serce sercem, ale to nasz mozg jest tutaj głównym prowadzącym nas przez życie 🤷‍♀️✌️💪🧘‍♀️

Agnieszka
Agnieszka
2 miesięcy temu

Ja mam dziwne odczucia.. były momenty kiedy zatrzymywałam serial i bałam się puścić go dalej bardzo go przeżyłam ale chyba trochę w inny sposób niż większość osób.. jest mi bardzo smutno teraz ponieważ to małżeństwo by nie mogło tego przetrwać i szkoda mi tych dzieci na miejscu Coopera wzięłabym rozwód i zabrała jej te dzieci a ona za jakiś czas znów by się obudziła jaka jest nieszczęśliwa… Takie mam odczucia

Poiz
Poiz
2 miesięcy temu

Zaskakująco często, ostatnimi czasy, niezależność staje się synonimem życia “pełnego imprez, seksu i facetów…”
Buuu, mam męża, dzieci, jakoś tak nie wypada przespać się z byłym bo mam na niego ochotę… szkoda że nie da się odzyskać “niezależności”… oh, wait: <zakończenie>.

Katarzyna
Katarzyna
2 miesięcy temu

Wiec… nie czytałam książki, dlatego opowiem o moich odczuciach na podstawie serialu. Moim zdaniem Bille dokonała wyboru w ostatnim odcinku idąc do Brada. Sądzę że znała cenę takiego postępowania i zrobiła to świadomie. Z Bradem łączyło ją coś niezwykłego i magicznego ( nie mam na myśli tylko sexu). Była ogromna miłość, pasja, pożądanie. Nie wszystkim jest dane przeżyć taka miłość. Mimo to Brad okropnie ja zranił ( nie jeden raz) ale ten ostatni gdy dosłownie wywalił ją z domu musiał być bardzo bolesny. I wtedy los postawił na jej drodze Coopera który zadziałał jak plaster na bolesne rany. Był tzw ideałem faceta, dbał o nią a ona czuła się kochana i bezpieczna. Myślę że ona te go pokochała ale w inny sposób niż Brada. Uczucie do Coopera było dojrzalsze w sensie zdroworozsądkowym. Kochała spokój jaki jej dawał i pozwolił zapomnieć o przeszłości…do czasu … kiedy rzucił się w wir pracy. Namiętność między nimi wygasła, wręcz jakby jej nie widział, jakby zapomniał ze nadal jest piękna kobietą. Billie poczuła się samotna, „zamknięta” w pięknym domu z cudzymi dziećmi… ale nie czuła się pożądana, piękna… Wtedy myśli same przyszły, wspomnienia i uczucia o których na tyle lat zapomniała a przynajmniej ukryła gdzieś bardzo głęboko nagle ożyły, wróciły jak bumerang. Pobiegła do przyjaciółki żeby się wygadać a tam … on. Wszystko wróciło – uczucia tak silne ze ciężko je okiełznać. Ale walczyła mimo to o swoje małżeństwo. Nie chciała skrzywdzić Coopera który dał jej tak wiele, no i dzieci. Była rozdarta, chciała walczyć o rodzinę ale „ co jeśli to nie wystarczy?” … gdy w grę wchodzi uczucie które trafia się raz na milion cieżko z nim walczyć. Tak walka jest z góry przegrana choćby toczyła ja najrozsądniejsza osoba. Zrozumie to ten kto to przeżył…

Poiz
Poiz
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Katarzyna

Nie lubię tekstu typu zrozumie ten kto to przeżył, bo zawsze używają go zdradzający gdy boją się przyznać że postąpili źle i egoistycznie. Właśnie, egoizm… Myślę że uczucie do Coopera nie było miłoscią. Był dobry plastrem, to fakt, miał to czego w tym momencie bohaterka potrzebowała więc skorzystała z okazji. Może nawet chciała by go pokochać, ale natury nie oszukasz. Kobieta która spędziła tyle czasu imprezują ciągle i bzykając się z kim tylko ma ochotę – nie stanie się nagle wierną żoną. Nawet jak będzie się starać. Myślę że bohaterka to zrozumiała i poddała się temu. Wygrał egoizm (w ostatniej scenie bohaterka mówi że nie rozwiedzie się a jednocześnie chce seksu z kochankiem). A czy zna cenę? Nie sądzę, myślę że uważa raczej że zachowa i zje ciastko równocześnie. Przecież nie powie mężowi że go zdradziła, i nie sądzę żeby ruszyły ją wyrzuty sumienia…

Valdor
Valdor
2 miesięcy temu
Odpowiedź do  Poiz

W tym konkretnym przypadku zgadzam się z Tobą, ale chyba unikałbym uogólnień. Nie wiem czy zwrócił ktoś uwagę. ale ten I sezon w finalnie jest antyfeministyczny i mizoginistyczny. Bo jakie jest przesłanie tego serialu? Jaki zły stereotyp jest tu wykorzystany? Zwłaszcza ostatnich 5 minut serialu mówi nam: “Kobiety o bogatym życiu seksualnym są niegodne zaufania, to były, są i będą napalone suki, nie zasługują na to by mieć kochającą rodzinę, męża, dzieci, nie warto tracić dla nich czasu, jak tylko zaswędzi je dupa to lecą do byłych, ognistych kochanków lub szukają innych wrażeń (k..sów) i rozbijają rodzinę, takie kobiety najlepiej czują się jak traktuje się je jak szmaty”. Co za idiotyzm.
To jest mizoginia w najczystszej postaci. Netflixie nie idź tą drogą. Znam kilka kobiet z rozrywkową przeszłością i są bardzo dobrymi żonami i matkami. Ten serial to woda na młyn oszołomów spod znaku “cnót niewieścich”.

Marzena
Marzena
2 miesięcy temu

Witam,
Tez jestem zachwycona filmem. Z mojego punktu film pokazuje nam rzeczywistość i nie koloryzuje małżeństwa oraz maciezynstwa bo właśnie tak to wygląda. Wyrzeczenia, marzenia, pożądanie, przemyślenia- to są rzeczy które rzadko którykolwiek produkcja filmowa nam tak to razem zekranizowała. Tak naprawdę drugiego takiego filmu nie znajdziemy.
Dla mnie był to film oczyszczający a dlaczego, ponieważ byłam w podobnej sytuacji. Małżeństwo i po czasie rutyna, porzucone marzenia. Nagle pojawia się ten ktoś kto pokazuje ci jak może być przyjemnie. Urzeczywistnia twoje pragnienia. Z bezpiecznego punktu wiesz ze małżeństwo jest najważniejsze lecz tęsknisz i w mojej głowie podobnie jak u niej jest ta druga osoba i choćbym niewiem ile lat minęło to jest w mojej podświadomości.
Zapytacie a pamiętnik- Oj tez był bo uważałam że mnie oczyści i pozbieram myśli lecz tak nie jest.
Ta osoba w mojej głowie również byla wobec mnie nie fair i potrafiło słodko mówić lecz zdradzała.
Jest i dziś a minęło 6 lat. Lecz nie wracam bo za dużo ran.
Podam cytat z jednego z biblijnych filmów
“Serce kobiety to
ocean pełen tajemnic”
Uważam że scenarzyści właśnie to chcieli nam pokazać. Życzę i sobie i wam odnalezienia w serduchu tego 100% 😊

Agnieszka
Agnieszka
2 miesięcy temu

Ostatni odcinek mocno mnie zbił z tropu,mieli być już szczerzy ze sobą, a jednak Cooper śledził żonę i sprawdzał ją, o czym Billy nie wiedziała, skoro posunęła się do takiego kroku na końcu sezonu. I ten telefon do Francesca. Widać że jest zainteresowana osoba Coopera. Jestem zdania że nie można mieć wszystkiego. Mając kochanego męża dom dzieci. Nie powinna odnawiać kontaktów z byłym chłopakiem i narażać druga osobę na cierpienie. Rola Billy i Coopera jest zagrana super. Oby był drugi sezon bo pierwszy nie skończył się oczywiście. Dalej jest wątek rozdarcia osobowości. Sama nie wie co jest ważne. Poprostu chce mieć cudowne życie i boku wspaniałego męża i ojca dzieci a zarazem seks pełen ekstytacji. Czekam na drugi sezon.

Ania
Ania
2 miesięcy temu

Dziwię się czemu nikt nie zwrócił uwagi na to jakie Kobiety są dla siebie okrutne i zazdrosne. A gdy którejś podwinie się nogą to czują satysfakcję. To przykre że bardziej lojalna, szczera i wyrozumiała jest przyjaźń między mężczyznami.

Jola
Jola
1 miesiąc temu

Podobał mi się serial, serio. Po zakończeniu siedziałam 5 minut z otwartą gębą. Myślę sobie WTF?! Uważam, że powinna zostawić męża i iść do Brada. Amen.

29
0
Skomentujx
()
x