0
Podróże

Wakacje na Krecie – jak zorganizować i co zobaczyć?

Wakacje w tych czasach wydawały mi się tak odległym marzeniem, że czasami te marzenia wydawały się wręcz nie na miejscu, bo nieosiągalne. Wielka niepewność, miliony pytań, gdybania, ale jednak się udało! 🙂 Zapraszam Was w tym wpisie na moje pierwsze wielkie greckie wakacje <3

Będąc 2 dni na Krecie dalej czułam się jakby we śnie. Nie miałam odwagi się cieszyć na maksa, bo bałam się, że w każdej chwili ktoś ten sen zburzy. Ale tak się nie stało. I mogłam wreszcie zacząć napawać się tymi wakacjami z całych sił 🙂 Ale opowiem Wam, jak to było od początku…

Na wakacje na Kretę chcieliśmy się już wybrać w 2020 roku. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło. No nic, może w tym roku miało być lepiej. Zaczęłam szukać lotów w maju (jak zorganizować wakacje na własną rękę dowiesz się tutaj) i… złapała mnie panika. Grecja otworzyła się właśnie na turystów, a ja sprawdzałam ceny, które codziennie szybowały w górę. Wiedziałam, jakie są realia i że loty do Grecji można już kupić za 200-300 zł na osobę z bagażami w dwie strony. Ceny były kolosalne, bo same loty na dwie osoby kosztowałyby nas już ponad 2 tysiące zł :O Do tego dochodziły ogromne ceny za wynajem auta. Po sprawdzeniu różnych wypożyczalni najtańszy samochód na 3 dni miał kosztować 600 zł (a gdzie tu jeszcze ubezpieczenie i paliwo)! Takie koszta zdecydowanie nie wpisywały się w nasz budżet i już prawie myśleliśmy, że w tym roku znowu nie uda nam się nigdzie wyjechać. Ale jak zwykle mogłam liczyć na Was! Doradziliście mi szukania ofert w biurach podróży, na które z własnej inicjatywy nigdy bym nie spojrzała.

Biuro podróży

Wyjazd z biurem podróży nigdy wcześniej nie wchodził dla mnie w grę, ponieważ lubię samodzielnie organizować sobie podróż i uważałam, że i tak nie będziemy korzystać w wyżywienia na takim wyjeździe, znając nasze zamiłowanie do testowania jedzenia w restauracjach. Ale oferta na Wakacje.pl z biura Itaka okazała się najbardziej korzystna i uratowała nam wakacje. W cenie, którą widzicie poniżej, zawarte były loty tam i z powrotem dla dwóch osób, transfer z lotniska, wyżywienie śniadania + obiadokolacje oraz nocleg na 7 dni w 4* hotelu tuż przy plaży z widokiem na morze. Zdjęcia z internetu odzwierciedlają dokładnie to, co spotkaliśmy na miejscu. Do oferty dokupiłam jeszcze dodatkowe ubezpieczenie, które jednak nie zawierało pokrycia kosztów w razie, gdyby jedno z nas musiało odbyć kwarantannę i nie mogło pojechać. Dlatego uczulam, że jeśli obawiacie się o taką możliwość to warto dopłacić 100 zł i dopytać o dodatek do ubezpieczenia o kwarantannę. Miałam spokojną głowę 🙂 Nie dokupywaliśmy żadnych wycieczek, ponieważ czas na wyspie zorganizowałam nam planując trasę do pokonania samochodem. W późniejszej części artykułu polecę Wam najkorzystniejszą ofertę na wynajem samochodu 🙂

Pisaliście mi, że rezerwując wyjazd z biurem podróży ważne jest, aby zrobić to stacjonarnie lub telefonicznie, ponieważ wtedy jesteśmy przypisani do konkretnego konsultanta, który w razie problemów będzie służył nam pomocą. Rezerwując przez stronę “bezimiennie” tej osoby do bezpośredniego kontaktu brak.

Ponadto pojawiły się głosy z Waszej strony, że uważacie wyjazd z pośrednikiem za zdecydowanie lepszą opcję, ponieważ wtedy to pośrednik załatwia potrzebne do wyjazdu dokumenty. I w przypadku, kiedy następują jakieś zmiany u organizatora dotyczące wycieczki np. godzina wyjazdu to organizator kontaktuje się najpierw z pośrednikiem, a dopiero później z klientem. Pośrednicy zazwyczaj pracują na tych samych systemach co biura podróży i ich zadaniem jest pilnowanie czy coś się nie zmieniło. My 2 dni przed wyjazdem tylko zameldowaliśmy się po odbiór dokumentów.

Jakie dokumenty są potrzebne do Grecji?

Do Grecji aktualnie obowiązkowe jest wypełnienie formularza PLF (co można zrobić na stronie travel.gov.gr/#/), aby wygenerować kod QR. Bardzo ważne, aby wypełnić formularz dla każdego pasażera. Instrukcję wypełnienia formularza PLF znajdziesz tutaj. Konieczne jest wypełnienie formularza przynajmniej 2 dni przed wyjazdem, ponieważ 24h przed dniem wylotu (czyli o 23:00 naszego czasu zamykają się systemy greckie). Niestety nie wygenerujemy kodu na lotnisku, a bez niego nie ma wjazdu (bardzo na to patrzą i sprawdzają). Po wysłaniu formularza czekajmy na potwierdzeniena mailu. Jeśli go nie otrzymaliśmy to próbujmy jeszcze raz z innego maila. U mnie była blokada na wp, ponoć na gmailu zawsze przychodzi potwierdzenie i to oznacza, że wszystko zostało wypełnione poprawnie.

W celu informacji o potrzebnych testach, szczepieniach czy kwarantannie po przyjeździe zawsze sprawdzajmy stronę Ministerstwa Spraw Zagranicznych danego kraju na gov.pl (dla Grecji kliknij tutaj) ponieważ sprawy bardzo szybko się zmieniają.

Nie zapomnijmy również zabrać ze sobą umowy z biurem podróży i ubezpieczenia. Nie musimy mieć przy sobie biletów. Wystarczy przy okienku pokazać ważny dowód tożsamości lub paszport.

O co pytać w biurze podróży?

Zapytałam Was na Instagramie na co trzeba zwrócić uwagę podczas wyjazdu z biurem podróży. Bardzo mi pomogliście. Poniżej podaję pytania z podziałem na kategorie:

Godziny lotów:

-czas wylotu i przylotu, żeby z 7 dni nie wyszło jednak 5. Czasem leci się wieczorem, a leci rano, więc pora ma ogromne znaczenie,

-czas wymeldowania z hotelu, bo jeśli wylot jest wieczorem to doba hotelowa może się kończyć w środku dnia i wtedy pytanie, co zrobić w tym czasie z bagażami. Po zakończeniu doby hotelowej czeka się zazwyczaj w hallu, co przy covidzie bywa zakazane, lub dokupuje dobę na własny koszt,

Transfer:

-czy przejazd z lotniska do hotelu jest w cenie, bo często sobie doliczają. Czy biuro zapewnia transport czy na własną rękę trzeba zorganizować,

-jak daleko hotel znajduje się od lotniska. Transfery bywają bardzo długie i zabierają dużo czasu,

-jaka jest bliskość hotelu do wody,

Dodatkowe koszty:

-jakie są wymagania dotyczące wjazdu. Czy należy odbyć kwarantannę po przyjeździe do kraju,

-czy wycieczka ma w cenie test, który aktualnie jest wymagany w wielu krajach. Czy testy należy wykonać w specjalnie wyznaczonym przez biuro laboratorium,

-czy opłata za ewentualną wizę jest już w cenie czy trzeba samemu wykupić po wylądowaniu,

-ile bagażu można wnieść na pokład i czy jest dodatkowo płatny,

-jeśli all inclusive to co zawiera. Często alkohol nie jest w cenie,

-czy w cenie jest parking na lotnisku i ubezpieczenie,

-jakie są koszty dodatkowe. Do takich kosztów należy dodatkowo płatny podatek miejski uiszczany na miejscu w hotelu (dlatego warto mieć ze sobą walutę danego kraju), klimatyzacja czy napoje do kolacji,

Ubezpieczenie:

-jaki jest rodzaj ubezpieczenia, co obejmuje, na jaką kwotę zostało zawarte. Ważne, aby mieć na wszystko mailowe potwierdzenie,

-czy ubezpieczenie zawiera koszty rezygnacji, zachorowanie na Covid, utratę bagażu, co w razie kwarantanny,

-jak ubezpieczyciel działa w nagłych sytuacjach, gdzie dzwonić i je zgłaszać np. utratę bagażu, wypadek,

-czy istnieje możliwość przełożenia wyjazdu, czy ubezpieczenie obejmuje zmianę terminu,

-czy ubezpieczenie działa w przypadku, kiedy osoba jest po spożyciu alkoholu, bo często ubezpieczyciel tego nie pokrywa.

I jeszcze rada, którą usłyszałam od Was milion razy, aby nie wykupować wycieczek z biura podróży, ponieważ są one 3 razy droższe niż u lokalsów 🙂 A organizując wyjazd samemu to już w ogóle zaoszczędzicie. Patrzyłam na cenę za wycieczkę z Heraklionu na Santorini na jeden dzień i włosy mi dębem stanęły. Za 160 Euro od osoby za jeden dzień to można sobie samodzielnie zorganizować wyjazd na Santorini na minimum 3 pełne dni.

Gdzie parkować samochód na czas wyjazdu?

Skorzystaliśmy z Waszego polecenia i zaparkowaliśmy samochód na parkingu OAZA przy lotnisku Pyrzowice-Katowice. Bardzo sprawna obsługa, wystarczyło dokonać rezerwacji przez internet na tej stronie i zadzwonić do nich po wjechaniu na posesję oraz po przyjeździe na lotnisko. Odległość od lotniska wynosiła 5 min.

Gdzie nocować?

Ja hotel na stronie biura podróży wybierałam tak, jakbym to robiła szukając noclegu do samodzielnego wyjazdu, czyli zwracałam przede wszystkim uwagę na swoje kryteria, które podaję poniżej:

-śniadanie w cenie – i zasada nr 1: ZDJĘCIA JEDZENIA!!! Piszę od wykrzykników, bo na Majorce byliśmy w dwóch hotelach i przy tym drugim zdałam się wyłącznie na opinie użytkowników, które ewidentnie były wzięte z kosmosu (czyt. FEJK) i na śniadanie była 1 parówka i 1 kromka chleba tostowego. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu, dlatego przestudiowanie zdjęć jedzenia to dla mnie od tamtej pory podstawa wyjazdu.

-czystość – jeżuuu po śniadaniu najważniejsze kryterium. No nie biorę hotelu, który w tej kwestii schodzi poniżej oceny 9,0 na Booking (i ogólnie oceny 9,0 za cały hotel, bo wtedy wiadomo, że będzie gicio) . Mieliśmy kiedyś w pościeli cudze włosy po poprzednich gościach. Myślałam, że się porzygam. No i do końca urlopu już był niesmak, kiedy siedziałam na tym łóżku bleeee…

-lokalizacja – w moim przypadku BLISKO MORZA lub CENTRUM czy atrakcji turystycznych. Nie lubię dużo chodzić, dla mnie musi być jak najbliżej do spotów na dobre foty :p Ale tak serio to myślę, że większość nieudanych wypadów z biurem podróży jest właśnie dlatego, że ludzie nie sprawdzają lokalizacji tylko się podjarają na ładne fotki hotelu. Widzieliśmy po drodze na Krecie mnóstwo fajnych hoteli albo takich typowo pod masówkę z biura, które były ulokowane na zadupiu albo tak daleko od morza, że później się nie dziwić, że ludzie siedzą cały dzień tylko na basenie, zamiast zwiedzać okolicę i pobliskie plaże. Też warto określić sobie, jakiego rodzaju wypoczynku poszukujemy. Bo niektórzy szukają właśnie hoteli z dala od ludzi, inni chcą tych tłumów jak najwięcej. I my właśnie należymy do tej drugiej grupy. Jadąc na urlop chcę być w centrum wydarzeń, tuż przy głównym deptaku, blisko do sklepów, straganików, restauracji i centrum życia imprezowego, bo ja właśnie to kocham.

-4 gwiazdki – oczywiście każdy ma i uznaje inne standardy, które są odpowiednie na jego kieszeń. Ja wolę przyoszczędzić zamiast pojechać do 2* bo z takimi mam bardzo złe doświadczenia i nie chcę tego powtórzyć.

-hotel tylko dla dorosłych – bo dla mnie to inny wymiar spokoju i odpoczynku. I tutaj nie ma się co gniewać, bo to takie same kryterium jak to, kiedy rodziny patrzą na ładny plac zabaw dla dzieci 🙂

-jedno łóżko podwójne – co by małżeńskie łoże nie zostało rozdzielone 😛

-no i ostatnie… widok z okna na morze lub główną atrakcję. To akurat takie totalne widzimisie, ale zawsze fajnie, jeśli się udaje 🙂

W odhaczaniu tych kryteriów zdecydowanie największą pomocą są dla mnie opinie innych urlopowiczów przebywających w danym hotelu. Od czytania opinii zaczynam na Bookingu, przechodząc przez opinie Google i dopiero wtedy kończąc na stronie biura podróży, w tym przypadku Itaka, ale również na stronie pośrednika Wakacje.pl, gdzie są jeszcze dodatkowe opinie. Ponadto zawsze sprawdzam profil hotelu na Instagramie w oznaczeniach użytkowników. Bardzo często to właśnie ze zdjęć innych podróżujących można wyciągnąć największe wnioski.

Gdzie my nocowaliśmy?

My zdecydowaliśmy się na 4* hotel Mari Kristin, który dopiero co został odnowiony. Hotel pod względem wielkości należy do kameralnych, ale dzięki temu było czuć, że personel interesuje się każdym z gości. Pokój był mały, ale nowoczesny, z dużym balkonem i pięknym widokiem na morze. Zarówno w hotelu jak i w naszym pokoju było bardzo czysto, codziennie sprzątane, wymieniana pościel i ręczniki.

Jedyny minus to dodatkowo płatna klimatyzacja, z której opłacenia zrezygnowaliśmy, jednak w ostatnią noc postanowiliśmy wypróbować i była to jednak słuszna decyzja z jej rezygnacji, bo z moimi tendencjami bym się raczej pochorowała przy klimatyzacji. Podczas check-in należało też uiścić podatek miejski o wysokości 21 Euro (ale to okazuje się powoli standardem w hotelach, dlatego warto pytać lub uważnie czytać podczas rezerwacji!).

W hotelu znajdował się też mały basen, z którego jednak nie korzystaliśmy, bo dosłownie 10 m dalej znajdowało się zejście na plażę z turkusową wodą, więc szkoda by było przegapić taką naturę 🙂

Byliśmy bardzo ciekawi posiłków, ponieważ pierwszy raz zarezerwowaliśmy hotel z obiadokolacjami. Okazały się przepyszne i bardzo różnorodne, tak że każdy może znaleźć coś dla siebie. Codziennie przygotowywane były nowe potrawy, a największe wrażenie zrobiła na mnie paella z mnóstwem owoców morza i deserki oraz monoporcje na deser. Zresztą zobaczcie sami na filmiku! 🙂

Śniadania po czasie okazały się monotonne, ponieważ w większości było to samo, ale mieli przepyszny pudding ryżowy z cynamonem, którym się codziennie zajadałam 😀

Gdzie wynająć samochód?

I tutaj jestem niesamowicie wdzięczna za siłę Instagrama, ponieważ odezwała się do mnie Magda, która pracowała jako rezydentka na wyspie i poleciła mi zaprzyjaźnioną wypożyczalnię samochodów Ansa. W tej wypożyczalni otrzymaliśmy najlepszą cenę wynajmu i było to 115 Euro za 5 dni dla samochodu Fiat Panda, które na wyspie są bardzo popularne. Co najlepsze – w tej wypożyczalni nie było konieczności posiadania karty kredytowej i pobrania kaucji, a nie ukrywam, że zawsze się boję, czy otrzymam zwrot takiej kaucji, dlatego tutaj ogromny plus za to 🙂 A no i w cenie też od razu pełne ubezpieczenie. Należy pamiętać jedynie o tym, aby zrobić sobie fotkę baku paliwa i oddać samochód z takim samym stanem baku jak przy odbiorze.

Dla porównania – przy naszym hotelu znajdowała się wypożyczalnia naszego hotelu i podeszliśmy ostatniego dnia podpytać o ceny (mieli tam przecudowne miętowe Fiaty 500 w kabriolecie i żal mi dupkę ściskał i musiałam wiedzieć, czy przypadkiem nie zrobiliśmy błędu wynajmując to autko). Okazało się, że za takie samo auto za 5 dni zapłacilibyśmy 185 Euro, a za takiego pięknego Fiata 500 “jedyne” 335 Euro. I trzeba tutaj dodać, że ceny wypożyczalni hotelowej były naprawdę dobre w porównaniu z tymi, które znaleźliśmy wcześniej w internecie. Tak więc jak widać wypożyczalnia Ansa ma naprawdę rewelacyjne ceny!

Podaję Wam tutaj namiar na wypożyczalnię: +30 694 4347123. Można pisać sms-em czy przez Whats App po angielsku.

A jak to wyglądało z paliwem? Ku naszemu zaskoczeniu musieliśmy tankować aż 3 razy do pełna, co kosztowało nas jakieś 150 Euro. Ale zrobiliśmy też znacznie więcej kilometrów (porównując z Majorką, gdzie za cały bak na 4 dni zapłaciliśmy jedyne 33 Euro), bo przejechaliśmy wyspę wzdłuż prawie 3 razy.

Ahhh i bardzo zabawna ciekawostka! Na wyspie większość Kreteńczyków jeździ pasem awaryjnym. Byliśmy w szoku, kiedy zobaczyliśmy to pierwszego dnia. Otrzymałam od Was info, że zgodnie z kreteńską zasadą siga-siga (powoli-powoli) lubią oni jeździć sobie na spokojnie i przepuszczać wszystkich, którzy chcą jechać szybciej. Ponoć są też wysokie kary za przekroczenie podwójnej ciągłej przy wyprzedzaniu, ale pewna nie jestem.

Jednak co jest pewne to fakt, że co 5 m stoją tam fotoradary i są cholendarnie niskie ograniczenia prędkości. Tak też często główną drogą jedzie się 40 km/h, a na autostradzie zdarza się 70 km/h. Jest to jednak uzasadnione sporą ilością mocnych zakrętów i serpentyn, tak więc uważajcie 🙂

Nasza trasa

CO ZOBACZYĆ NA KRECIE?

Hersonissos

Jeśli uwielbiacie, jak coś się dzieje to Hersonissos zdecydowanie jest dla Was. To tętniące życiem miasto w dzień jest pełne turystów chadzających po sklepach i straganikach. Na plaży znajduje się w sam raz ludzi. Znajdzie się też całkowicie puste miejsce na rozłożenie ręcznika tuż przy turkusowym morzu. Leżaki płatne są po 5 Euro w restauracjach. I to właśnie Hersonissos wybraliśmy jako bazę naszego wyjazdu. To był strzał w 10!

Promenadę tworzy ciąg restauracji, z których jedna piękniejsza jest od drugiej i ciężko się zdecydować, do której zawitać jako pierwszej. Kelnerzy będą nas do siebie zapraszać na każdym kroku, ale po jakimś czasie można do tego przywyknąć. Ceny w restauracjach są naprawdę przystępne jak na europejskie warunki i tak za porcję gofrów dla dwóch osób zapłacimy około 10 Euro, a za obiad wraz z napojami dla dwójki będzie to koszt około 25 Euro.

Jednak dopiero nocą Hersonissos pokazuje swoje prawdziwe piękno, kiedy zewsząd można ujrzeć kolorowe światła restauracji mieniące się w morzu. Ktoś odradzał mi tą miejscowość pisząc, że jest to typowa miejscowość dla imprezowiczów. I właśnie tutaj widać różnice pomiędzy nami, bo dla mnie to był ogromny plus 🙂 Lubię, kiedy dużo się dzieje, kiedy ludzie są na ulicach i się bawią. Nie zobaczyłam jednak żadnych typowych klubów, jedynie dwa malutkie pomieszczenia, do których z uwagi na sytuację nie weszliśmy. Więc jeśli Wy szukacie imprezowej dzielnii to zjedźcie niżej do miejscowości Malia 🙂

Nam Hersonissos się niesamowicie podobało. To było idealne połączenie leniwego plażingu w otoczeniu beach barów serwujących pyszne drinki z dużym wyborem restauracji dla osób, które stawiają na dobrą grecką kuchnię. Do tego wieczorne spacery po zmierzchu miały cudowny klimat! Na pewno tu jeszcze wrócimy, bo Hersonissos znalazło szczególne miejsce w naszym serduchu 🙂

Preveli

Malowniczy gaj palmowy ukryty w dolinie przy turkusowej plaży był baaardzo wysoko na mojej liście TO DO na Krecie. Dlatego też od razu 3 dnia, kiedy to otrzymaliśmy nasz wynajmowany samochód, wybraliśmy się, aby zobaczyć ten cud natury. Trasa z Hersonnisos do Preveli trwała ok. 2,5 godz. i w trakcie otrzymałam wiadomość od jednej z Was, że będą potrzebne mi adidasy. Byliśmy już daleko i nie mogliśmy zawrócić, a ja na nogach miałam sandały, ale pełna entuzjazmu stwierdziłam, że jakoś sobie poradzimy. Przyjeżdżając na parking nie spodziewaliśmy się, jaka trasa nas zaraz będzie czekała, bo pierwsze kroki to spokojne zejście w dół. Aż tu nagle droga zaczyna się robić mocno kamienista, a po czasie kompletnie traci swój wyrzeźbiony szlak i do celu prowadzą nas same kamienie, które były dosyć śliskie. Schodziliśmy tak ponad 1 godzinę w dół i przez ten czas myślałam, że się zabiję. Jeśli macie chore kolana albo na nogach japonki to ewidentnie odradzam, bo się wykończycie, a droga powrotna prowadzi dokładnie przez tą samą trasę. Na drogę do plecaka koniecznie weźcie więcej wody, bo słońce grzeje jak szalone, a nam się po czasie skończyła i tak szliśmy jak ten wędrowiec z ostatnią kropelką dla tego, który będzie najbardziej w potrzebie ;P

Jednak gdy już pokonamy tą trasę to naszym oczom ukazuje się przepiękny palmowy raj niczym z tropikalnych lasów Amazonii. Na prawdę widoki na dole były tego warte. Mogłabym tam siedzieć godzinami i robić sobie piknik. Ludzie przy plaży się opalali, inni kąpali. Ale warto na czas wyruszyć w drogę powrotną, aby po ciemku na tych kamieniach sobie czegoś nie zrobić.

Heraklion

Stolica wyspy i miasto portowe oddalone od naszego hotelu o pół godziny drogi. Heraklion to miejsce, które jako jedyne mi się nie podobało. Taki kompletnie klimat miejski, port umiejscowiony w takim miejscu, że ciężko o spokojny spacer. Mały deptak przy głównej ulicy, głośno. Bezpośrednio przy porcie nie ma też żadnej plaży. Co ciekawe – oby dwa “kryzysy” wakacyjne (miałam chwilowe spadki i wahania nastroju) złapały mnie będąc w Heraklionie w odstępie 4 dni, więc to ewidentnie znak, że to nie miasto dla mnie 😛 Ale to też pokazuje, jak ważny jest research i wybór odpowiedniego dla naszych wymagań i warunków spędzania wakacji miejsca. Bo gdybyśmy spędzali wakacje choćby 25 km dalej to byłaby już kompletna klapa i nie podobałoby się nam.

Warto jednak przyjechać tu nocą, odejść trochę od głównego deptaku i przechadzać się bocznymi uliczkami, w których to kryje się życie nocne i lokalna społeczność spędza swoje wieczory przy klimatycznej muzyce. Poniżej podaję Wam namiary na fajny parking. Tak w ogóle to przy tym parkingu pierwszy raz spotkaliśmy się z taka praktyką, że podjeżdżamy autem, a personel zawozi je na miejsce parkingowe i zostawia kluczyk w środku samochodu 😛 Ale wszystko jest bardzo profesjonalne i bezpieczne, bez kartki nikt stamtąd nie wyjedzie.

Knossos

Nawet jeśli nie jesteście fanami archeologii to zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce, które robi niesamowite wrażenie. Knossos pochodzi z okresu 2000-1400 lat p.n.e. Mówi się, że kompleks został zaprojektowany przez Dedala (tego od skrzydeł Ikara). Przez chwilę można się było poczuć jak bohater mitologii greckiej. Coś wspaniałego! Bilet wstępu dla osoby dorosłej wynosi tutaj 15 Euro.

Po drodze z Knossos do Rhetymno napotkaliśmy na taką malowniczą turkusową plażę, która była stosunkowo pusta i mogliśmy się w spokoju napawać jej pięknym widokiem.

Namiary na tą plażę zostawiam Wam poniżej. Warto się tutaj zatrzymać, a nawet przyjechać specjalnie na cały dzień opalania 🙂

Rhetymno

Rhetymno to dla mnie jedno z największych zaskoczeń naszego pobytu. Myślałam, że miasto jak miasto, mocno turystyczne, z bardzo dużą plażą przystosowaną typowo pod tłumy. Deptak ze straganami i sklepikami ciągnął się dla Was w nieskończoność, tym bardziej, że to wtedy słońce nas dosłownie zjarało. Dlatego ostrzegam, abyście podczas pobytu tutaj mocno się kremowali filtrem, ponieważ słońce potrafi spalić nawet podczas zwykłego spaceru na chodniku (a mnie słońce nigdy nie łapie). Kiedy zanurzymy się w głąb centrum to możemy zacząć odkrywanie niesamowicie romantycznych uliczek niczym z włoskiej mieścinki. Przeznaczcie sobie na spacer po starówce dobre kilka godzin, bo to właśnie wchodzenie w głąb każdej z uliczek było dla nas największą frajdą.

Samochód zaparkowaliśmy na darmowym parkingu bardzo blisko centrum i chętnie tam będziemy wracać przy kolejnych pobytach.

To właśnie w Rhetymno spotkałam swoje wymarzone turkusowe drzwi z cudnymi różowymi kwiatami. Wpiszcie sobie w nawigację “Studio Lefaki” i zaprowadzi Was do tego pięknego spotu na zdjęcia 🙂 A jeśli szukacie miejsca na posiłek do Taverna Stavros bardzo dobrze nam się sprawdziła, a widoki obłędne 🙂

Chania

Chania to przepiękne miasto portowe w stylu weneckim ulokowane na zachodzie wyspy. Jest mniejsze od Heraklionu, ale to klimat tego miasteczka bardziej czuliśmy, a wręcz się w nim zakochaliśmy 🙂 Nocą robi niesamowite wrażenie, a pomyśleć, że prawie byśmy ominęli port, bo zaparkowaliśmy na mieście i po całym dniu wrażeń brakowało nam już sił, aby ze starówki zejść w stronę portu. Na szczęście przyjechaliśmy tu jeszcze na drugi dzień i przejście obok tętniących życiem restauracji portowych, szczególnie w tym trudnym czasie, dawało nam takie niesamowite poczucie normalności. To tutaj zjedliśmy też jedną z najlepszych ryb w naszym życiu. “O matko, co to był za festiwal dla podniebienia! *.* Namiary na tą restaurację podam Wam w kolejnym wpisie, ale jedna moja rada – szukajcie tam takich restauracji, gdzie rybki łowione są na świeżo przez rybaków prowadzących te restauracje. Można w łatwy sposób wpisać w Google “seafood chania local fishers” i poszukać dla siebie miejsca, bo to całkowicie inny smak rybki 🙂

Podobnie jak w Rhetymno Chania również posiada niesamowicie klimatyczną starówkę, w której pozwólcie się sobie zatracić. Niezapomniane wrażenia gwarantowane!

Podaję Wam też namiary na nasz parking w Chanii, bo szukaliśmy właściwego dla nas miejsca przez ponad godzinę. Stamtąd idąc na prosto od parkingu bardzo szybko traficie do najważniejszych atrakcji miasta.

Elafonisi

A teraz przed Wami największy highlight tego wyjazdu – różowa plaża <3 Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo marzyłam o tym miejscu! Kiedy zobaczyłam ten piasek to dosłownie piszczałam ze wzruszenia, no coś pięknego. Droga tutaj kosztowała nas sporo czasu, bo ponad 3,5 godz. drogi i dotarliśmy tu stosunkowo późno, bo po 19.00. Szczerze byłam zła na siebie, że nie wyrobiliśmy się wcześniej, bo po drodze z Hersonissos zahaczyliśmy o Rhetymno i za dużo czasu tam spędziliśmy. Zachód słońca na Krecie zaczyna się już około 20.00, a planowaliśmy tam robić zdjęcia, więc było mało czasu, aby nacieszyć się tym miejscem i do tego strzelić fajne fotki. Tutaj muszę Wam jeszcze wspomnieć o minie Daniela, kiedy weszliśmy na plażę, bo spodziewał się takiego oczojebnego różu, a tu lipa. Ja wiedziałam, że tego różu trzeba szukać i wyłania się on wraz z falami.

Jeszcze nigdy nie byłam w miejscu z tak ciepłą wodą! Temperatura wody przypominała tą z mojej wanny, a jestem człowiekiem, który kąpie się prawie we wrzątku. Woda sięgała do kostek i ludzie chodzili sobie swobodnie po zatoce, że ja takiego czegoś jeszcze nie widziałam 🙂

I tak sobie chodziliśmy i eksplorowaliśmy plażę, kiedy robiło się coraz ciemniej i coraz mniej ludzi tu było, aż nagle ujrzeliśmy, że wraz z zachodem słońca coraz więcej tego piasku tam się pojawia. Więc była to albo zasługa znikającego słońca albo tego, że ludzie nie burzyli wody i różowy piasek swobodnie sobie mógł wypływać. Powiem Wam, że im było później, tym nasza radość z tego miejsca stawała się większa i większa. No nie mogliśmy się przestać cieszyć, a przyjazd tu o tak późnej porze akurat na złotą godzinę był najlepszym, co nas spotkało 🙂 Definitywnie najlepszy dzień naszych wakacji!

Malia

W ostatni dzień urlopu wybraliśmy się do oddalonej od naszego hotelu o 13 min drogi Malii, która zachwyca swoją starówką. Każdy budynek miał tam niesamowity klimat i warto było przespacerować się na luzie po mieście. Po drodze odkryliśmy też kilka klubów idealnych na imprezy, ale o tym opowiem za chwilę.

Przechadzając się po Malii nagle wyłonił się przed nami ten nieziemski spot na zdjęcia *.* Aby się do niego dostać kierujcie się ulicą w górę przechodząc obok Taverny San Giorgio (na zdjęciu wyżej).

Jeśli szukacie idealnych miejsc na plażowanie, w których ma się dziać, to zdecydowanie mogę Wam polecić: Hersonissos, Malia i Rhetymno. Z czego w Rhetymno znajduje się największa plaża i jest to największa miejscowość, która nadaje się na najdłuższy (albo i całotygodniowy) wypad, bo centrum miasta posiada niezwykle klimatyczne uliczki w stylu włoskim.

MIEJSCA DO NADROBIENIA KOLEJNYM RAZEM:

LUX Club w Malii

OMG! Znaleźliśmy klub Lucyfera! *.* Fani serialu ucieszyliby się pewnie tak samo jak ja 😀 Przez cały nasz pobyt niesamowicie brakowało nam tego, aby poszaleć na imprezie przy typowo klubowych rytmach. Mamy nadzieję nadrobić imprezy podczas kolejnego pobytu, a LUX wydaje się być najlepszym do tego miejscem 🙂

Arena Beach

Jeśli przebywacie w Hersonissos i poszukujecie większej plaży do opalania to zdecydowanie polecam Wam Arena Beach oddaloną zaledwie o 15 km samochodem. Mijaliśmy tą plażę przy każdej naszej trasie w stronę Heraklionu. Z samochodu widok na Arenę jest przecudowny, woda jest tak intensywnie turkusowa 🙂 Nie zdążyliśmy do niej dotrzeć (mieliśmy plażę pod nosem i woleliśmy wykorzystać czas na opalanie obok naszego hotelu idąc z buta), ale warto!

Plaża Vai

Inaczej zwana Bounty Beach, ponieważ kręcono na niej reklamę Bounty. Tuż przy plaży znajduje się największy w Europie gaj palmowy, który przypomina klimatem plaże karaibskie. Zabrakło nam niestety na nią czasu, ponieważ znajduje się po przeciwległej stronie wyspy (choć tylko 2 godz. drogi od Hersonissos).

Laguna Balos

Mówi się, że to najpiękniejsza plaża Krety. Widok jest prawdziwie magiczny, ale nie było dane nam go zobaczyć. Zdecydowaliśmy się odłożyć wizytę w to miejsce, ponieważ 8 km szutrowej drogi do laguny mogłoby się źle skończyć dla naszego Fiacika. Dodatkowo należy przygotować się na bardzo strome zejście (konieczne adidasy!!), a podobną wyprawę odbyliśmy już kilka dni wcześniej do Preveli Beach i nie chcieliśmy tego przeżycia tak szybko powtarzać, bo niesamowicie nas wtedy wykończyło. Jednak Balos pozostaje na naszej liście MUST SEE i będziemy podchodzić do niej podczas kolejnej wizyty 🙂

Piskopiano Village (obok Hersonissos)

Wioska, w której znajduje się piękny spot do zdjęć z niebieskimi drzwiami. Odkryłam go dopiero dzisiaj na Insta, a przecież mieszkaliśmy tuż obok. No cóż, będzie po co wrócić! 😀

Jezioro Kournas

Poleciła mi je jedna z Was opowiadając o żółwiach, które tam można spotkać i aktywnie spędzić czas 🙂

Ogród botaniczny w Fournes

Kocham ogrody botaniczne i chętnie przy następnej wizycie zobaczę bujną roślinność Krety!

Ajos Nikolaos

Urokliwe miasteczko w stronę wyspy Spinalonga (wyspy trędowatych). Obie miejscówki jeszcze do odhaczenia.

Jeszcze jedna uwaga, którą muszę się z Wami podzielić – wiele razy słyszałam historie, jak to w Grecji jest pełno syfu, zaśmiecone ulice. Tutaj na Krecie nigdzie tego nie doświadczyłam, a zobaczyliśmy naprawdę sporo. Wyspa jest bardzo czysta, na ulicach nie ma przykrych zapachów, w wodzie też nie ma śmieci. Coś, co zadowoli kociarzy – to wyspa kotów 😛 Ponoć na kontynencie nie mogą się odgonić od psów, my nie zobaczyliśmy ani jednego bezpańskiego psa, za to same koty, wręcz na każdym rogu jakiś się znalazł 😀

Język, którym potrafi się posługiwać prawie każdy Grek na wyspie, jest angielski i zdecydowanie jego znajomość pomoże nam w wielu sytuacjach. Ale jak wszędzie myślę, że rękoma i nogami spokojnie też się dogadamy. Zauważyłam, że większość turystów to byli Holendrzy, ale nigdy nie słyszałam, żeby Kreta była taką ich destynacją nr 1. Może mnie ktoś oświecić, dlaczego jest tylu Holendrów na wyspie? 😀

Kreta okazała się dla nas miejscem, do którego chcemy wracać. A rzadko tak mamy! Zazwyczaj wyczerpujemy dane miejsce i nie mamy już potrzeby, aby zobaczyć go ponownie. Kreta to niesamowity klimat turkusowej wody, różowych kwiatów, błogiego spokoju, uśmiechu goszczącego na twarzach ludzi, niebywałego luzu, dobrego jedzenia. Mogłabym tak wymieniać bez końca! Pojechałam tam bez zupełnie żadnych oczekiwań, a przywiozłam ze sobą tak wiele. Czuję mega satysfakcję i wewnętrzny spokój, ale przede wszystkim ogromną wdzięczność. Wdzięczność za tak wspaniałe wakacje, cudowną podróż. Podróże to dla mnie życie i cieszę się, że mogłam do nich wrócić w tym roku. Było cudownie!

A na koniec mam dla Was jeszcze totalny smaczek! Stworzyłam dzięki piosenkom wyszukanym w Shazam (by the way, mocno polecam tą aplikację!) moją playlistę wielkich greckich wakacji na YouTube 😀 Możecie ją wyszukać pod hasłem “My Big Greek Holidays” 🙂

Wyczekujcie jeszcze wpisu z kulinarnym przewodnikiem po Krecie, gdzie pokażę Wam, gdzie najlepiej zjeść na wyspie, aby się nie rozczarować, a oczarować grecką kuchnią 😉 Testowałam, ile się dało!

A Wy byliście już kiedyś na Krecie? Co Was w niej najbardziej oczarowało? A może coś Wam się nie podobało? Czekam na Wasze wrażenia w komentarzach! 🙂

Zobacz również

Kup teraz
Subskrybuj
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Victoria
Victoria
1 miesiąc temu

Hej, czy parkingi na Krecie są płatne? 😊

Magda
Magda
1 miesiąc temu

Bagaże można zostawić w recepcji w hotelu jeśli doba się skończyła i lot jest później! Nie ma z tym żadnego problemu.

Ania
Ania
1 miesiąc temu

Super post! Ja byłam w zeszłym roku w Chanii i totalnie zauroczyło nas to miasteczko. Podobno największa gościnność jest na Krecie dlatego zamierzamy tam wrócić żeby zwiedzić resztę wyspy i wtedy na pewno skorzystam z polecajek! ja aktualnie jestem na Korfu i też jestem zachwycona ☺️
Pozdrawiam ☺️

Anna
Anna
1 miesiąc temu

Piękne zdjęcia 🥰

Monika
Monika
1 miesiąc temu

Nie mogę znaleźć na YT ten playlisty, wgl się nie pokazuje :/

Anna
Anna
1 miesiąc temu

Chrissi! tego brakuje na liście. Nieopodal Krety znajduje się mała niezamieszkana wysepka z iście egzotycznym klimatem a na plaży zamiast piasku same mikro-muszelki a woda-LAZUR! magia,w Hersonisos jest mikro zoo gdzie zwierzeta dosłownie chodza po podłodze:) serio- węże ( same przyjazne), żółwie, jaszczurki etc. i niesamowicie mila obsługa:)

Monia
Monia
1 miesiąc temu

Czy na powrót z Grecji do Polski również trzeba wypełniać formularz PLF?
Pisałaś też, że trzeba mieć przy sobie umowę z biurem podróży i ubezpieczenie, w co w przypadku gdy wyjazd organizowany jest samodzielnie? ☺️

Justyna
Justyna
1 miesiąc temu

Piękne zdjęcia i świetna relacja! Jakoś nigdy nie myślałam o wyjeździe na Kretę a dzięki Tobie zmieniłam zdanie 😀 Na pewno wykorzystam wskazówki i polecajki ;))

Klaudia
Klaudia
1 miesiąc temu

W Knossos jak powiedziałam, że jestem studentką z Polski i pokazałam legitymację, to weszłam za darmo 😃
Balos i Vai niesamowite miejsca. Po powrocie z Vai zajechaliśmy właśnie do Agios Nikolaos- piękne miasto. Kreta właśnie też jest miejscem, do którego z wielką chęcią wrócę 🥰

Last edited 1 miesiąc temu by Klaudia
15
0
Skomentujx
()
x