0
Podróże

Wenecja w 2 dni – co warto wiedzieć i co zobaczyć?

W tym roku nasz urlop wiele razy stał pod znakiem zapytania. Czy to brak terminów, kwestia finansów, brak dobrej pogody, strajki samolotów, normalnie wszystko szło nie tak. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy gdzieś wyjedziemy, ale udało się! Jak było? Ojjj działo się wiele niespodziewanych rzeczy!

Wenecja to MAGIA! Nie spodziewałam się tego, kiedy się tam wybraliśmy, ale totalnie się w niej zakochałam! To oficjalnie drugie najpiękniejsze miasto (zaraz po Wiedniu), jakie w życiu widziałam. Dosłownie na każdym kroku można tam zrobić malownicze zdjęcia i poczuć się jak w jakiejś romantycznej powieści o miłości. Dlatego też to kierunek idealny dla par, a że my 23 września obchodziliśmy naszą 10. rocznicę związku to padło właśnie na miasto miłości 🙂

Zdecydowaliśmy się na wyjazd samochodem, bo z naszego położenia to zaledwie 10 godzin w jedną stronę. Zaraz na pierwszej stacji benzynowej w Czechach kupiliśmy winiety do Czech i Austrii. Droga szła całkiem sprawnie, bo prowadzi przez samą autostradę. Kiedy przejechaliśmy przez granicę Italii, rozpoczęły się bajeczne widoki rozpościerających się Alp.

We Włoszech na autostradach obowiązują bramki. Niestety przegapiliśmy pobranie bileciku na pierwszej bramce i tym sposobem nie mieliśmy jak zapłacić za przejazd. Na szczęście znaleźliśmy jeszcze panią w okienku, która nam pomogła. Co w przypadku, jeśli nie posiadamy biletu za przejazd autostradą we Włoszech? Klikamy czerwony przycisk “HELP” i mówimy to osoby z drugiej strony infolinii “AUSTRIA”. Przejazd odcinka autostrady włoskiej w kierunku Wenecji w jedną stronę to koszt 18,20 euro.

Gdzie nocowaliśmy?

Pierwszej nocy zatrzymaliśmy się w hotelu Belstay Venezia Mestre. Hotel leży tuż przy zjeździe z autostrady, więc to idealna lokalizacja po tak długiej trasie. Hotel położony jest w Margherze (część miasta Wenecji na lądzie). Z hotelu odjeżdżają autobusy w kierunku Wenecji, więc warto zapytać o to obsługę. Posiada on bezpłatny parking, a to duży plus przy cenach, które panują w turystycznej okolicy.

Ogólnie jeśli planujecie budżetowy wyjazd to najlepiej nocować w okolicznych miejscowościach od Wenecji (np. Mestre), przy czym Marghera leży najbliżej. Tutaj trzeba rozważyć, czy możecie sobie bardziej pozwolić na oszczędność czasu (dojazd jednak swoje zabiera) czy oszczędność pieniędzy.

Pierwszego wieczoru poszliśmy się przejść po centrum Marghery, ktore tętniło życiem. Super było podejrzeć, jak lokalsi spędzają wolny wieczór (bez masy turystów, która czekała nas w kolejnych dniach). Dzięki temu odnaleźliśmy jedną z najlepszych pizz, jakie w życiu jedliśmy – Fratelli La Bufala. Polecam z całego serca!

—————–

Dzień drugi spędziliśmy w najlepszym hotelu, w jakim dotychczas mieliśmy okazję nocować. Nazwa hotelu na Booking to Ca’ Pagan. Hotel znajduje się w centrum Wenecji (jadąc vaporetto nr 2 wysiadamy na stacji San Samuele), ze znakomitym położeniem w samym sercu najważniejszych atrakcji (blisko do pl. św. Marka i mostu Rialto). Po prostu hotel marzenie! Ogromny pokój z przewygodnym łóżkiem, dwie łazienki, prywatne jacuzzi i śniadanie do łóżka. Do tego przemiła obsługa, która starała się sprostać każdym wymaganiom.

Ale zanim zarezerwujecie to mała poprawka na sam pokój, bo… na stronie Booking podłączone są dwa noclegi pod jednym linkiem. Na stronie głównej widać pokoje w typowo weneckim, barokowym stylu oraz pokoje z nowoczesnym designem. Okazało się, że te nowoczesne znajdują się pod całkowicie inną lokalizacją, około 10 min od Ca’Pagan. Nazwa tych nowoczesnych pokoi z jacuzzi i śniadaniem do łóżka to San Maurizio Luxury Suite. Ten sam właściciel, zabukować trzeba się w recepcji Ca’Pagan, a następnie obsługa prowadzi Was przez miasto do tej drugiej lokalizacji. Dlatego uważajcie podczas rezerwacji, czy rezerwujecie pokój nowoczesny czy barokowy 🙂 Nie zważając na tą małą poprawkę lokalizacji hotel sam w sobie 10/10!!! Ahhh i doskonała czystość! Do tego szlafrok i kapcie, aby poczuć się jeszcze lepiej! Dodatkowy plus też za możliwość pozostawienia bagaży w celu dalszego zwiedzania miasta. Co do cen to w samej Wenecji noclegi zaczynają się od 600-700 zł za noc. Ze śniadaniem trzeba liczyć jeszcze więcej. My rezerwowaliśmy dopiero będąc na miejscu, więc wyboru dużego już nie było, ale wierzę, że uda się też upolować jakąś okazję 🙂

——————

Trzeciego dnia wybraliśmy dosyć ciekawą opcję, a mianowicie camping. W lądowej Wenecji znajduje się cała wioska campingowa, która posiada osobne domki oraz część wspólną czyli basen itp. W ofercie darmowy parking. Same domki wyglądały rewelacyjnie, cena też bardzo spoko, dlatego myśleliśmy, że będziemy bardzo zadowoleni. Niestety na miejsce przyjechaliśmy koło 22:00 i ledwo zdążyliśmy zrobić check-in. W domku okazało się, że klimatyzacja nie działa, a raczej potrzebne było ogrzewanie, bo pizgało ostro! Na pościeli znajdywała się sierść, prześcieradło oraz ręczniki były poplamione (tutaj muszę zaznaczyć, że ja ZAWSZE czytam opinie i niestety nikt nigdzie o takich “cudach” nie wspominał…). W efekcie poszliśmy spać w grubym dresie i płaszczu, bez mycia twarzy 😛

Tak spałam 😛

Dlatego też nie podam Wam nazwy tego campingu, bo był to ewidentnie nasz najgorszy nocleg. Wstaliśmy cali zziębnięci i jeszcze nigdy nie chcieliśmy tak szybko opuszczać miejsca naszego noclegu 😛 Na dworze czekał nas jednak przepiękny widok palm, którymi otoczony był cały obiekt, dlatego są one najlepszym wspomnieniem tamtego noclegu 😉

Gdzie parkowaliśmy samochód?

Aby przeprawić się na drugą stronę Wenecji przez wodę, należy pozostawić samochód na parkingu przed mostem (choć widziałam jeszcze jeden duży parking po drugiej stronie mostu, ale pewnie jest w cholerę drogi). Wenecja bowiem jest miastem bez aut i dróg (po mieście można się poruszać tylko pieszo, tramwajem wodnym, gondolą czy taksówką wodną – najdroższa opcja). Nasz samochód zaparkowaliśmy na parkingu po lewej stronie od Venice City Park (bo na tym zabrakło miejsc). Koszt to 5,50 euro za dobę, co czyni go najtańszym parkingiem w Wenecji! Wracając z Wenecji przyjechaliśmy po 21:00 na parking i opłatę należało uiścić w budce naprzeciwko parkingu, a dopiero wtedy wyjechać samochodem.

Jak przeprawić się do Wenecji?

Dosłownie 300 m od parkingu (przy głównej drodze) znajduje się przystanek autobusowy, którym w zaledwie 15 min dostaniecie się na Piazzale Roma czyli główny przystanek autobusowy w Wenecji (to drugi przystanek na drodze, nie wysiadajcie na pierwszym). Jak zakupić bilety? Na to już Wam nie odpowiem, bo niestety w autobusie się nie dało, a obok przystanku nie było żadnego biletomatu, więc… cali zestresowani pojechaliśmy pierwszy raz w życiu na gapę (nie polecam!). Do Wenecji można się też dostać vaporetto czyli tramwajem wodnym, ale tutaj nie wiedziałam, skąd odjeżdża.

W drodze powrotnej też mieliśmy niezły przypał, bo wsiedliśmy do autobusu w kierunku Marghery (bilet dobowy na vaporetto obowiązuje również w busie) i byliśmy przekonani, że standardowo zatrzyma się na przystanku obok parkingu. Niestety trzeba było przycisnąć przycisk “stop”, czego nie zrobiliśmy, a kolejny przystanek był 4 km dalej w środku miasta. I tak cisnęliśmy z naszymi walizkami pieszo, aż w połowie drogi podjechał autobus i się nam zatrzymał. Kierowca autobusu był dosłownie naszym zbawicielem!

Jak poruszać się po Wenecji?

Jak już wspomniałam, Wenecja jest miastem bez samochodów. Tutaj możemy poruszać się tylko na własnych nogach, a kiedy sytuacja nam na to nie pozwala, musimy skorzystać z vaporetto. Pierwszego dnia myśleliśmy, że damy radę uniknąć zakupu biletów na vaporetto i przemieszczać się wyłącznie pieszo, ale niestety miasto zbudowane jest tak, że w pewnym momencie idziesz i okazuje się, że jesteś po złej stronie kanału, a w okolicy nie ma ani jednego mostu i te 100 m na drugą stronę przeskoczyć się inaczej nie da 😛 Koszt jednorazowego biletu na vaporetto to 7,50 euro i od skasowania jest ważny przez 90 min. To stosunkowo mało, dlatego będąc na miejscu opłaca się bardziej wykupić bilet 24h lub 48h. Bilet 1-dniowy kosztuje 20 euro, a bilet na 2 dni to koszt 35 euro. W sumie z vaporetto korzystaliśmy jakieś 6-7 razy w ciągu 2 dni, dlatego też opcja 48h wychodziła najlepiej, choć nie jest to tania zabawa. Dokładną mapę dojazdu vaporetto znajdziecie tutaj.

Uwaga! W transporcie publicznym obowiązkowe jest założenie maseczki, jeśli jej nie posiadacie to nie wejdziecie na pokład. Jest to surowo przestrzegane i kontrolowane przed każdym wejściem przez służby.

Ważne! Jeśli jeździcie biletem jednorazowym to warto czekać przed automatem do kasowania i kasować bilet dopiero po wjeździe vaporetto na przystanek. Inaczej po skasowaniu biletu może się okazać, że trzeba będzie jeszcze chwilę na jego przyjazd na przystanku poczekać i z tych 90 min zostanie Wam o wiele mniej czasu na przejazd.

Vaporetto jeździ się w sumie jak zwykłym tramwajem. Po dłuższym czasie nie odczuwacie już różnicy, ale za to wrażenia widokowe są nie do przebicia. Będąc w Wenecji musicie choć raz przejechać się nim! I najlepiej wtedy usiąść na samym tyle, gdzie jest otwarty widok na wodę 🙂 Najlepiej wybierać na vaporetto linię nr 2, która jest najszybsza i nie zatrzymuje się na każdym przystanku jak linia nr 1.

Co też ważne – po 20:00 vaporetto przestaje kursować na większości przystanków. Jest linia nocna i na pewno dojedziecie do Piazzale Roma, aby odjechać autobusem w stronę lotniska, ale radzę dokładnie sprawdzić godziny i przystanki 🙂

Po mieście jeżdżą też taksówki wodne i za przejazd biorą ponoć jakieś 50-80 euro, więc nie polecam. Są też gondole publiczne, za które zapłacicie 2 euro. Niestety trzeba na nich stać, a sam przejazd trwa dosłownie chwilę, ale jeśli celujecie w budżetowe rozwiązania to jest to zawsze fajna opcja, aby posmakować tego uczucia 🙂

Co ciekawe, tutaj nawet materiały budowlane i produkty spożywcze typu cukier przewożone są łódkami.

Na co uważać w Wenecji?

Ogromnym problemem w Wenecji są kieszonkowcy. Na każdym kroku można znaleźć znaki informujące, aby się było ostrożnym. I niestety na własnej skórze musieliśmy się o tym przekonać. W drodze z walizkami w stronę hotelu szliśmy przez miasto. Daniel trzymał w jednej ręce walizkę, w drugiej płaszcz i kurtkę. Nagle poczuł rękę, która sięgała za jego portfel do kieszeni, która była zakryta płaszczem. Daniel zauważył to w ostatniej chwili i zaczął wrzeszczeć, na co młoda kobieta wyglądająca jak najnormalniejsza w świecie turystka odsunęła się, a jej wspólnik zaczął na całe gardło wrzeszczeć “Forca Barcelona”, aby odwrócić od tego incydentu uwagę pozostałych przechodniów. Uliczki w Wenecji są niesamowicie wąskie, czasami ledwo mogą się zmieścić obok siebie dwie osoby, więc to idealna okazja na kradzieże, a tłumów nie brakuje.

Co zobaczyć w Wenecji?

Jak Wenecja to oczywiście gondole! Te będziecie mijać na każdym kroku. 30-minutowy przejazd gondolą kosztuje 80 euro. Ceny są stałe i nie można ich negocjować. Przechadzając się po Wenecji byłam mocno zdziwiona, że mostki posiadają schody, bo myślałam, że chodzi się po nich na prosto jak po chodniku. Powiem Wam, że to dramat, jak przyjeżdżacie z wózkiem z małym dzieckiem, więc nie polecam tego miasta jako destynacje dla młodych mam.

Naprzeciwko sklepu Pinko znajduje się taki malowniczy skwer z lawendą, lampkami i gondolami. Idealny spot do zdjęć!

Wenecja słynie z karnawału, który rozpoczyna się w sobotę przed Tłustym Czwartkiem i kończy w Tłusty Wtorek. Opowieść głosi, że maski weneckie zaczęły się pojawiać, aby zmniejszyć podziały społeczne między biedotą, a szlachtą. Dzięki masce i przebraniu mieszkańcy mogli ukryć swoja majętność. Ręcznie robione maski weneckie to koszt ok. 75 euro. Tańsze maski to niestety często chińskie podróbki.

Bazylika Św. Marka

Plac św. Marka to niewątpliwie (obok gondoli) największa atrakcja Wenecji. Każdy turysta podąża w tym kierunku, a łatwo go znaleźć, ponieważ na budynkach w całej Wenecji umieszczone są strzałki, które informują o kierunku drogi prowadzającej na ten słynny plac. To właśnie na nim znajduje się Bazylika św. Marka, a nieopodal niej Pałac Dożów.

Wstęp do Bazyliki miał być wolny, ale niestety okazało się, że pobierają za niego opłaty. Staliśmy w dwóch kolejkach – z lewej strony Bazyliki stoi kolejka z wykupionym przez internet “szybkim wejściem” (które kompletnie się nie opłaca, bo swoje odstać i tak trzeba), a z prawej strony jest kolejka do kupna zwykłego biletu, którego koszt wynosi 3 euro. Ja jestem bardzo przeciwna robieniu z kościoła muzeum, a w środku niestety nawet nie było możliwości, aby usiąść, bo wszystkie ławki zabarykadowane. Bazylika św. Marka od wewnątrz nie zrobiła na mnie dużego wrażenia (za to pod koniec wpisu zobaczycie inną Bazylikę, która na żywo to jedno wielkie wooow!).

Caffe Florian

To najstarsza kawiarnia we Włoszech i jedna z najstarszych na świecie. Właśnie obchodziła swoje 300-lecie. Bywały w niej takie osobistości jak Goethe, Charles Dickens czy Ernest Hemingway. Wnętrze prezentuje się niezwykle elegancko. Ceny oczywiście też są adekwatne do sławy tego miejsca, ale warto tutaj przyjść choćby ze względów kulturowych i popodziwiać 🙂

Ponte di Rialto

Zdecydowanie znak rozpoznawczy Wenecji! Ponte di Rialto to najstarszy most w Wenecji i pierwszy most, który połączył Canale Grande. Miejsce, przy którym mam zdjęcie to ponoć najbardziej oblegany punkt do zdjęć w Wenecji, gdzie kolejki potrafią sięgać do kilku godzin. Nam udało się wejść w kolejkę, w której stały tylko 2 osoby, więc byliśmy farciarzami 😀

To zdjęcie zostało już wykonane z samego mostu. Warto się dopchać, bo widoki są przepiękne!

Libreria Acqua Alta

To najsłynniejsza księgarnia Wenecji, którą jednak nie wszyscy turyści znają. Warto się tutaj wybrać, bo to miejsce wyjątkowe. Dlaczego? Księgarnię zamieszkują… koty! 😀 Koty są dosłownie wszędzie, na pocztówkach, książkach, magnesach, można sobie z nimi zdjęcie zrobić, jak ich nie będziecie zaczepiać 😉

Na końcu księgarni znajduje się oblegany spot do zdjęć niczym z Harrego Pottera 😀 Są to książki, które zostały zalane podczas powodzi, a właściciel zamiast je wyrzucić, zrobił z nich pożytek i prawdziwy magnes na turystów, którzy tłumnie pielgrzymują, aby zrobić sobie przy nich ładne zdjęcia i przy okazji coś kupić.

W księgarni znajduje się również drugie super miejsce, które odchodzi od lewego skrzydła (musicie poszukać drugiego wyjścia). Tam skryta jest gondola, na której za darmo będziecie sobie mogli zrobić zdjęcia (dla mnie super opcja, aby przyoszczędzić 80 euro ;))

Harry’s Bar

To legendarny bar z lat 30. XX wieku, w którym powstał drink Bellini oraz danie carpaccio. Właściciel zainspirowany pastelowymi obrazami malarza Giovanni Belliniego opracował recepturę koktajlu na jego cześć. Zaś carpaccio powstało, kiedy w 1950 roku odwiedzająca lokal hrabina Amalia Nani Mocenigo z powodów zdrowotnych nie mogła jeść ani gotowanego ani smażonego mięsa, a właściciel Giuseppe Cipriani przyrządził dla niej specjalną kompozycję mięsa. Bar znany jest także ze swoich sławnych gości takich jak Ernest Hemingway.

Riva degli Schiavoni

Nadbrzeże przy kanale św. Marka z obłędnymi widokami, do którego można dojść idąc od Bazyliki św. Marka w stronę Pałacu Dożów.

Najlepiej przyjść tutaj na zachód słońca, można wtedy zrobić najpiękniejsze zdjęcia, a następnie spacerować wzdłuż ulicy, gdzie zapalają się światła.

Ps. Koszula i spódnica ze zdjęcia już dostępne w moim sklepie lamagnolia.pl

Obserwujcie też po nowości na Instagramie – @lamagnolia.pl 🙂

[marka własna]

Most Westchnień

Tuż przy Riva degli Schiavoni znajduje się Most Westchnień, który swoją nazwę nie zawdzięcza romantycznym uniesieniom, tylko smutnym historiom więźniów, którzy po skazaniu przechodzili tym mostem i po raz ostatni mogli spojrzeć na swoje miasto.

Plac Św. Marka nocą wygląda obłędnie! Zachęcam do przejścia się przez centrum, kiedy zajdzie słońce i plac zostanie oświetlony przez lampki.

Do tego z kilku kawiarni przygrywa muzyka na żywo. Niesamowity klimat! Co ciekawe, Wenecja generalnie po zmroku jest dosyć ciemnym miastem z powodu bliskiego położenia do lotniska Marco Polo. Światła nie mogą być oświecone, aby nie sprawiać samolotom trudności podczas lądowania, dlatego też tylko centrum miasta jest oświetlone.

Kolejnego dnia warto wybrać się za pomocą vaporetto na wycieczkę na pobliskie wyspy Murano, Burano czy Lido.

W tym celu musicie pójść na przystanek F.te Nove “a” i wsiąść w bezpośredni vaporetto na Murano/Burano w linię nr 12. Trasa na Burano (ostatni przystanek) trwa 47 min. Możecie również pojechać linią nr 4.2 z F.te Nove “d”, ale pojedziecie wtedy na Burano przez 1 h 12 min.

Rejs na wyspy Murano i Burano ma w sobie niezwykły klimat. Możemy po drodze podziwiać piękne widoki i wiele ciekawych budowli.

Burano

W Burano byłam zakochana od dawna, odkąd pierwszy raz zobaczyłam na Insta zdjęcia kolorowych domków, które wręcz biją kolorami po oczach 🙂 Jak wiecie, ja się żadnym kolorom nie oprę, a im intensywniej, tym przyjemniej 😉

Skąd te kolorowe domki? Od listopada do lutego w Wenecji pojawia się bardzo gęsta mgła. Rybacy mieszkający na Burano mieli ogromne trudności z powrotem z morza do domu. Pomysł się przyjął, ale nikt by się nie spodziewał, że ich domy staną się tak popularnym punktem turystycznym na mapie Wenecji. Wierzycie, że kiedy mieszkaniec Burano chcący pomalować swój dom, musi to zgłosić do urzędu, który przydziela mu kolor? 😀

Na wyspie panuje prawdziwie sielski klimat, który udziela się turystom. Spędziliśmy tutaj 1,5 godziny i uważam, że jest to w sam raz, aby się przejść i popodziwiać domki wraz z sesją zdjęciową 🙂 Zdecydowany MUST SEE, kiedy przyjeżdżacie do Wenecji!

Oprócz kolorowych domków Burano słynie również z koronek. Na wyspie znajduje się muzeum koronek, do którego niestety się spóźniliśmy, bo ostatnie wejście jest o 15.30 🙁 Zdecydowanie będziemy musieli tutaj wrócić!

Murano

Murano odwiedziliśmy wracając z Burano. Ta wyspa znana jest na całym świecie z produkcji szkła, która rozpoczęła się tutaj już w XIII wieku. Szkło z Murano nie jest malowane, tylko barwione podczas procesu produkcji, co czyni je jeszcze bardziej wyjątkowym. Z ciekawostek – w Białym Domu w Waszyngtonie wiszą żyrandole ze szkła w Murano! 🙂

Do Murano dotarliśmy po 17:00 i okazało się to fatalnym wyborem. Miasto praktycznie opustoszało, sklepy pozamykane, zostało zaledwie kilka sklepików ze szkłem, a poza tym wielkie nic. Generalnie wyspa nas nie zachwyciła i bardzo szybko z niej uciekliśmy. Żałuję jedynie, że nie zdążyliśmy pójść do Muzeum Szkła i będę to chciała nadrobić.

Co i gdzie jeść w Wenecji?

Ceny w Wenecji czy to w restauracjach czy zwykłych sklepach z żywnością albo piekarniach są dosyć wysokie, dlatego to nie lada wyczyn znaleźć miejsce z rozsądnymi cenami. Jedząc w restauracjach, barach i kawiarniach we Włoszech należy pamiętać o servizio i coperto. Coperto to opłata pobierana za nakrycie do stołu. Brzmi dziwnie, ale zwyczaj ten pochodzi jeszcze ze średniowiecza, kiedy goście przychodzili do lokalu ze swoim własnym jedzeniem i zajmowali stoliki, dlatego restauratorzy zaczęli naliczać opłatę za siedzenie przy stoliku i tak już zostało. Servizio to opłata za obsługę. Ani jedno ani drugie nie jest napiwkiem, ponieważ obie kwoty trafiają do kasy i lokal odprowadza od nich podatek. Dlatego jeśli chcecie dać napiwek (czyli po włosku ‘mancia’) to należy to zrobić osobno.

Ai Do Leoni

Aperol spritz z widokiem na Bazylikę św. Marka kosztuje tutaj 4,50 euro, co przy tej lokalizacji jest świetną ceną! My piliśmy naszego drinka siedząc na krzesełkach przy barze, nie przy stoliku na dworze. Tym sposobem można zaoszczędzić za servizio i coperto. Aperol spritz to najpopularniejszy drink we Włoszech, którego zobaczycie w barach dosłownie wszędzie 🙂

Rossopomodoro

Tutaj na przystawkę wybrałam danie, które od dawna za mną chodziło, a wiedziałam, że jet to wielki przysmak we Włoszech – ciurilli czyli panierowane kwiaty cukinii. Kwiaty faszerowane były mieszanką serów z ricottą i panierowane w bardzo chrupiącej panierce, chyba panko. Rewelacja! Tylko ciężko mi ten smak porównać do czegokolwiek, trzeba spróbować.

Jako danie główne zdecydowaliśmy się na pizzę, która była przepyszna! Kiedy kelnerka nam ją przynosiła, to pizza wraz z sosem cała się jeszcze trzęsła i płynęła 😀 Ogólnie bardzo płynna i cienkie ciasto, czyli tak jak kocham najbardziej. Bardzo polecamy tą restaurację 🙂

Ristorante Lione D’Oro

Jak Italia to i tiramisu nie może zabraknąć! Ten kawowy deser smakował tutaj rewelacyjnie! Daniel skusił się na panna cottę o bardzo ciekawej konsystencji. W Wenecji obowiązkowo wypijcie kieliszek Bellini – bo to właśnie w tym mieście powstał ten drink na bazie prosecco i musu ze zblendowanych brzoskwiń 🙂 Niestety Google nie wyszukuje mi lokalizacji tego lokalu 🙁

Obok nas siedzący goście w tej samej restauracji zamówili akurat przegrzebki czyli małże św. Jakuba. To bardzo popularne danie w Wenecji i aż żałuję, że nie zdążyłam go spróbować. Do nadrobienia kolejnym razem!

Dolce Vita Cafe

Genialne croissanty z kremem pistacjowym, których szukałam po całej Wenecji i znalazłam właśnie tam! *.* Cena rogalika pistacjowego to 1,60 euro. Polecam do tego prosecco za 3,50 euro za ogromny kieliszek. Jedno z najlepszych prosecco, jakie piłam! Do tego cena rewelacja!

Pizzeria Amica

Pizza na kawałki na wynos. Typowy street food włoski, ale pizza rozpływa się w ustach, a kawałki są ogromne! Daniel próbował również pizzy na kawałki z sieciówki Farini i zdecydowanie ta ze zdjęcia wygrywa! Budka z pizzą znajduje się zaraz naprzeciwko Dolce Vita Cafe 🙂

Osteria Da Alex

Jednym z wielkich przysmaków, z których słynie Wenecja to risotto Frutti di Mare (z owocami morza). Wenecja różni się kulinarnie od pozostałej części Włoch, gdzie królują makarony. Z racji swojego położenia w Wenecji je się dużo ryb i owoców morza, dlatego warto podczas pobytu skosztować świeżych dóbr prosto z morza 🙂 Kiedy otrzymałam talerz, to najpierw się wkurzałam, że nie było w nim muli, które bardzo ładnie prezentują się na talerzu. Ale prawda jest taka, że ja muli nie jadam i później tylko płacimy za muszle, a tutaj risotto było w całości jadalne i przepyszne!

Tramezzini – wielki przysmak Wenecji. To kanapki z chleba tostowego (brzegi są obcięte) z dodatkiem różnych past. W moim tramezzini była pasta z jajka, szynki i białych szparagów, a te najbardziej popularne zawierają tuńczyka z jajkiem. Bardzo długo opierałam się spróbowaniu tramezzini, bo myślałam sobie “co ja będę płacić za zwykłą kanapkę”. No i zjadłam dopiero będąc w Padwie i co to była za pyszność! W paście wyczułam majonez, a ja kocham majonez, więc plus 10 do zajebistości 😀 Kupiona w Bar al Museo.

Sfogliatella – mini rożki z ciasta filo z kremowym nadzieniem. Do kupienia w każdej przydrożnej pasticceria (kawiarni). Fajne chrupiące ciastko do zagryzienia.

Panzerotti – dacie wiarę, że te małe smażone pierożki z farszem z pizzy kupiliśmy w McDonald’s? 😀 Jejju jakie to było dobre!!! Jak widać menu Mc różni się w zależności od państwa i warto zaglądać do lokalnego menu po perełki 😉

Do nadrobienia kolejnym razem:

– Lido di Venezia – piaszczysta plaża Wenecji i miejsce, gdzie odbywa się Festiwal Filmowy w Wenecji (skupisko gwiazd Hollywood).

– Muzeum Koronek na Burano

– Muzeum Szkła na Murano

PADWA

30 min drogi samochodem od Wenecji leży Padwa. Miasto urzeka nie tylko wyjątkową architekturą, jest też kolebką nauki, bowiem to tutaj w 1222 roku został założony drugi najstarszy uniwersytet we Włoszech, a piąty najstarszy na świecie. Stało się tak za sprawą uczonych, którzy opuścili Uniwersytet Boloński w poszukiwaniu wolności akademickiej. To tutaj studiował Mikołaj Kopernik, a swoje teorie wygłaszał Galileusz.

Bazylika Św. Antoniego

Bardzo się cieszę, że mogłam odwiedzić tą Bazylikę, która jest dla mnie w TOP2 najpiękniejszych kościołów, które kiedykolwiek widziałam. Wnętrze na żywo zachwyca, jak mało co!

Nie będę Was tutaj spamować zdjęciami wnętrza, bo żadne fotografie nie są w stanie oddać tego piękna architektury i malarstwa. Coś, co mnie niesamowicie zaskoczyło w Bazylice św. Antoniego, to była kaplica polska. Nie tylko obraz Jana Pawła II, tam było mnóstwo napisów i tablic z polskimi słowami. W życiu bym się tego nie spodziewała, że we włoskim kościele znajdę takie polskie miejsce. Są nawet ulotki po polsku!

Poniżej wspomniany już wcześniej Uniwersytet w Padwie.

Niesamowitym widokiem jest też największy plac we Włoszech – Prato Della Valle, na którym znajdują się posągi różnych ważnych osobistości, a nawet Polacy się tu załapali! Na placu szukajcie rzeźb Stefana Batorego oraz Jana III Sobieskiego 🙂

W Padwie spędziliśmy 3 godziny, ale z chęcią zostałabym dłużej, aby przejść się jeszcze po najstarszym Ogrodzie Botanicznym na świecie, który został tu założony w 1545 roku. Jak widać, Padwa to prawdziwa perełka pod względem historycznym 🙂

Podsumowanie

Nigdy nie zapomnimy pierwszego widoku, kiedy wysiedliśmy z autobusu na Piazzale Roma. To ogromne WOW, jakie zrobił na nas widok miasta na wodzie. Wychodzi się z autobusu i nagle jakby się było w kompletnie innym świecie. Coś niesamowitego!

Wenecję polecam odwiedzać poza sezonem, choć pod koniec września jest nadal ogromna ilość turystów. Szczerze nie wyobrażam sobie, co tu się musi dziać w wakacje, bo wydawałoby się, że turyści nigdy stąd nie wyjeżdżają!

Ku naszemu zdziwieniu woda w Wenecji jest czysta, wręcz turkusowa.

Nie śmierdzi, nigdzie nie ma szczurów, jest baaardzo czysto, choć o śmietniki na mieście ciężko. Jak widać, nie warto słuchać tego, co mówią inni tylko przyjechać i się samemu przekonać 🙂

Uliczki w Wenecji są bardzo ciasne i kręte. Rozmieszczenie dróg jest dosyć dziwne, bowiem najciaśniejsza uliczka może okazać się główną drogą do centrum.

Castello to najbrzydsza dzielnica Wenecji, w której mieszkają lokalsi. Nie polecam noclegu tutaj, bo brzydko i trzeba przejść dłuższy kawałek do centrum. No chyba, że bardzo zależy Wam na tańszym noclegu i spokoju, bo tutaj wielu turystów nie zobaczycie (ale i nic innego ładnego).

Ceny w Wenecji są bardzo wysokie. Ogólnie brakuje sklepów spożywczych (typu Żabka), wieczorem ciężko kupić choćby wodę. Na drugi dzień odkryliśmy sklep spożywczy InCoop, który gorąco Wam polecam, jeśli zależy Wam na budżetowym wyjeździe. Lokalizację podaję Wam tutaj. Dla przykładu Red Bull w sklepie w centrum miasta kosztuje 3,50 euro, tutaj 1,39 euro. Przebitka kosmiczna!

Tak naprawdę 2 dni w zupełności wystarczą, aby zobaczyć większość miasta i wszystkie najważniejsze atrakcje. My byliśmy zachwyceni i z pewnością wrócimy jeszcze do Miasta Miłości <3

Byliście już kiedyś w Wenecji? Jakie są Wasze wrażenia? Dajcie znać w komentarzu czy może coś Was zaskoczyło w moim wpisie 🙂

ZOBACZ TAKŻE:

Zobacz również

Kup teraz
Subskrybuj
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Silvia
Silvia
2 miesięcy temu

Wow! Dziękuję, że podzieliłaś się swoimi przemyśleniami i polecajkami o Wenecji. Świetnie się to czytało! Jeśli kiedykolwiek wybiorę się do Wenecji, na pewno będę pamiętała o Twoich rekomendacjach. Buźka! 😘

Magda
Magda
2 miesięcy temu

Planujemy się wybrać do Wenecji na weekend 11.11. Także dla mnie artykuł w punkt bo właśnie zaczynamy planować co i jak 😊 w związku z tym mam pytanie, spaliście w Marghera 1 noc i rano auto na parking o którym wspomniałaś i z bagażami na Wenecję autobusem? Tam nocleg i wieczorem powrót na ląd, zabranie auta i camping? Czy coś źle rozumiem? Zastanawiam się czy dobrym pomysłem jest poprostu hotel w Mestre i stamtąd dojeżdżać czy lepiej jednak nocleg na wyspie.

Magda
Magda
2 miesięcy temu

Od kilku lat co roku jeżdżę do Wenecji (lub chociaż robię przystanek we Wenecji podczas podróży w głąb Włoch) i zawsze nocuje na tym Campingu. Nie mam nic do zarzucenia im, poza tym ze jeśli coś jest nie tak to warto zglosić to do recepcji. Jeśli klima była popsuta to wymienili by domek (często z upgrade’m, a przynajmniej tak było w moim przypadku). Poza tym to polecam restauracje w okolicy właśnie Campingu, w Margherze. To lokalne knajpki, gdzie nie ma menu po angielsku, ale w takich miejscach gdzie są sami lokalsi jedzenie jest sztos! No i na koniec dodam ze moja miłość do Włoch zaczęła się od Wenecji właśnie, gdzie będąc po raz pierwszy się zaręczyłam i od tego czasu odwiedzany z mężem ten kraj regularnie 😍😍😍

Anka
Anka
2 miesięcy temu

Wenecja jest naprawdę pięknym i magicznym miastem. Pierwszy raz odwiedziliśmy ją 5 lat temu, jak syn miał 2,5 roku. Też się zdziwiliśmy co do mostów bo nie przypuszczaliśmy, że będą schody. Z wózkiem to była mordęga. Ale mimo to było przecudownie. Rok później wróciliśmy już bez wózka🤣 wracamy tam co roku wracając z wakacji

7
0
Skomentujx
()
x