0
Podróże

Wakacje w Chorwacji – co zobaczyć?

Marzyło mi się, aby moje 30-te urodziny spędzić pod palmą, no i… się udało! 🙂 Chorwacja zachwyciła mnie turkusem wody i różnorodnością, z czego wcześniej nie zdawałam sobie sprawy. Od scenerii filmowych przez bajkowe zachody słońca po imprezy na prywatnych jachtach – chodźcie do wpisu! 😀

W Chorwacji byłam już raz w 2017 roku, ale tym razem postanowiliśmy z Danielem pojechać na krótki trip tylko we dwójkę. Zdecydowaliśmy się na podróż samochodem, ponieważ ostatnio mam awersję do samolotów. Z racji tego, że w tym roku miałam do wyboru dosłownie 4 dni urlopu, wyruszyliśmy w trasę w poniedziałek 21 sierpnia, a wracaliśmy w sobotę 26 sierpnia. Przejeżdżaliśmy przez Czechy, Austrię oraz Słowenię, gdzie należy wykupić winietę zaraz na pierwszej stacji benzynowej przekraczając granicę.

Jak widzicie po mapie, przejeżdżaliśmy przez mój ukochany Wiedeń i nie sposób było nam się nie zatrzymać w naszej ulubionej restauracji Vienna Schnitzel z najlepszym Wiener Schnitzel <3 Jeśli będziecie kiedyś we Wiedniu to gorąco polecamy (przyjeżdżamy tu raz do roku na tego genialnego kotleta ;D)

Naszym miejscem docelowym wyjazdu był Split, ale z jakiegoś dziwnego powodu ubzdurałam sobie, że bliżej będzie się wyspać zaraz za granicą Chorwacji w miejscowości Opatija, a kolejnego dnia ruszyć w dalszą podróż. Z leksza mówiąc – przeliczyłam się 😛 Ale to za chwilę Wam opowiem. Zaliczyłam od razu kolejną wpadkę. Nie zabukowałam nam hotelu na pierwszą noc, bo nie wiedziałam, do jakiej miejscowości uda nam się dojechać, bo bardzo późno wyruszyliśmy w podróż. Z trasy przeglądałam w kółko kilka moich faworytów wśród hoteli i po 3 godzinach pliki cookies zrobiły swoje i doliczyły nam kilka stówek do każdego noclegu. Kiedy już zbliżaliśmy się do miejsca noclegowego, postanowiłam zarezerwować i… jak wielkie było moje zaskoczenie, kiedy zorientowałam się, że hotele przyjmują gości tylko do północy, a nawigacja pokazywała nam godzinę 01:00 na przyjazd. Dotarliśmy na miejsce do hotelu, który na Bookingu pokazywał jeszcze wolne miejsca, ale sam hotel powiedział, że wolnych miejsc już nie mają. Więc wylądowaliśmy w hotelu Bristol z ostatnim wolnym pokojem. Jak bardzo byłam zachwycona, kiedy rano ujrzałam ten piękny widok z okna! *.*

Takie widoki warte są każdej złotówki! Jednak śniadanie kompletnie mnie zawiodło. Ale cieszyliśmy się z tego, czym przywitała nas Opatija, a miała do zaoferowania przepiękny turkus wody, palmy niczym w Beverly Hills i niezwykle urokliwy nadmorski klimat <3

Opatija słynie ze swojego mikroklimatu, dzięki któremu zyskała miano uzdrowiska, do którego turyści przybywają nie tylko przez lato, ale przez cały rok. Z ciekawostek – w Opatiji znajduje się pomnik Henryka Sienkiewicza, który świętował tutaj otrzymanie nagrody Nobla 😀

W drodze do Splitu podjechaliśmy na punkt widokowy na kanion rzeki Zrmanja, gdzie kręcony był film Winnetou. Okolica jest magiczna i zapiera dech w piersiach! Można się prawdziwie poczuć jak na Dzikim Zachodzie 🙂

Jak punkt noclegowy zdecydowaliśmy się na miejscowość Podstrana, która położona jest 9 km od centrum Splitu. Wybraliśmy malutki hotelik Luxury Villa Karla który skusił nas jacuzzi i prywatnym basenem.

Pokój był cudny! Koniecznie wybierzcie pokój z widokiem na morze i basen (pokój ma nr 5). W cenie pokoju można użytkować prywatny basen z leżakami, jacuzzi i saunę, a przy restauracji Amigos należącej do hotelu można zjeść śniadanie z widokiem na morze i wylegiwać się na plaży na darmowych leżakach z parasolkami. W pokoju jest też balkon i kanapa oraz okna w każdym pomieszczeniu. Jest czysto, a wnętrze nowoczesne. Poza tym macie tu darmowy parking.

Obsługa restauracji jest przemiła i pomocna. Właściciel również jest miły i uczynny, a gdy chcieliśmy przedłużyć pobyt o dwie noce to robiliśmy to bezpośrednio u niego i dostaliśmy zniżkę. Wybrzeże znajduje się dwa kroki od hotelu i jest przepięknie turkusowe! I nawet dwie małe zatoczki z piaskiem się znajdą. Fantastyczne miejsce dla rodzin z dziećmi. Okolica bardzo spokojna, brak beach barów, knajpek i restauracji, na plażowanie przy turkusowej wodzie idealne! Jest tu bardzo bezpiecznie, przy plaży nie ma tłoku, wyłącznie po kilku gości hotelowych i to w szczycie sezonu. I nie trzeba się bać o kradzieże.

Mam jednak jedno “ale”, o którym trzeba pamiętać. Kultura jazdy tutaj to jakiś DRAMAT! Nikt się nie zatrzymuje przed przejściami dla pieszych, ciągle ktoś trąbi. Ruch straszny na ulicy przed hotelem. Na szczęście za hotelem dróżka prowadzi bezpośrednio na plażę.

Jak już wspominałam, do właściciela hotelu należy również wspaniała restauracja Amigos, gdzie można zjeść pyszną doradę. Warto dokonać rezerwacji stolika na kolację na plaży z zachodem słońca.

Wszystko pięknie, ale… Nie dajcie się zwieźć zdjęciom śniadań z tego hotelu na Booking, gdzie przedstawiane są piękne omlety, croissanty i bogato ustrojone stoły, bo w rzeczywistości jedyne co było do wyboru przez 4 dni pobytu widzicie na zdjęciu (śniadanie było za dużą dopłatą) 🙈 Kolejnego dnia przychodząc na śniadanie okazało się, że nie zostało kompletnie nic i nic nie zostało doniesione, mimo że zostały jeszcze 2 godziny do końca. Miny nasze i kolejnych gości bezcenne 😬 Dlatego o ile bardzo polecam zarówno hotel jak i okolicę, tak śniadań tutaj nie zamawiajcie. Zdecydowanie opłaca się przejść 60 m do piekarni, a dwa domy dalej znajdują się dwa sklepy spożywcze.  

Długo zwlekałam z kolejnymi wakacjami w Chorwacji, ponieważ tutaj przeważają plaże kamieniste i żwirowe. A ja to od zawsze byłam fanką nr 1 plaż piaszczystych. No ale kiedy już się przekonałam, aby spróbować to się okazało, że ten żwirek wcale nie taki straszny, łatwiej się z niego wyczyścić no i nie przykleja się tak do ciała jak piasek. I ostatecznie go… pokochałam! Leżenie na tym żwirku w wodzie należy do naprawdę przyjemnych wrażeń ☺️

A takie piękne palmy rosną tuż przy plaży w miejscowości Podstrana.

Wieczorem wybraliśmy się do Splitu. Poniżej możecie zobaczyć Pałac Dioklecjana, który jest największą atrakcją tego miasta.

Dla mnie ogromną atrakcją była Pumparela Gelateria. Ta lodziarnia znajduje się zaraz naprzeciwko Pałacu Dioklecjana i w związku z tym ceny ma trochę wyższe, ale uwierzcie mi na słowo, opłaca się!!

O mamo, to była najlepsza pistacja, jaką w życiu jadłam! A miałam już wcześniej innego top 1, który został tym samym zdetronizowany 😅

Pochodziliśmy trochę po mieście, ale zgłodnieliśmy, więc postanowiłam poszukać nam na TripAdvisor najbardziej polecane restauracje z owocami morza. Trafiliśmy na niepozorną Konoba Nevera tuż przy głównej ulicy i otrzymaliśmy stolik na chodniku. Jedzenie było przepyszne, kelner przemiły, nawet tłumaczył nam, jak obierać ryby i owoce morza. Byliśmy zachwyceni tą miejscówką, aż do momentu gdy otrzymaliśmy paragon grozy… 130 euro! Okazało się, że ceny w menu były tylko pokazowe, a dania tak naprawdę były na wagę. I tym sposobem za okonia Daniela i mój makaron chorwacki z owocami morza zapłaciliśmy najdroższy rachunek w naszym życiu i w sumie 1/3 naszego kieszonkowego na ten wyjazd 🙈

Kolejny dzień spędziliśmy na plażowaniu, a po południu wybraliśmy się na wycieczkę do Breli. Byliśmy już bardzo głodni, więc po drodze wstąpiliśmy na slow food do Dish 5. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tej małej budki, która znajduje się tuż przy supermarkecie (w okolicy nie było ich zbyt wiele, dlatego postanowiliśmy tam wstąpić po zapas wody). Był ogromny upał, a ja unikam wtedy jedzenia w budkach, aby nie nabawić się żadnego zatrucia pokarmowego. Jednak tutaj trafiliśmy w 10!!! Ta pizza wędruje do moich top3 najlepszych pizz, które jadłam w życiu! Co najlepsze, małą pizzę kupicie już tutaj za jedyne 3,70 euro (ta ze zdjęcia to chyba była duża i koszt 7,80 euro)! Takiej ceny nie widziałam w całej Chorwacji. Ja skusiłam się na “chicken american style” czyli bułkę w rodzaju pity faszerowaną kurczakiem i warzywami za 5,20 euro. Porcja była ogromna i naprawdę sycąca. Już marzę, aby tam wrócić po tą pizzkę! 🥹

No ale dobra, cel wycieczki był inny. Zobaczyć największą atrakcję Breli czyli Kamen Brela. Jak tu zajechać? Kamen Brela znajduje się na samym końcu baaardzo wąskiej ścieżki “drogi”, podczas której myśleliśmy, że stracimy koła, auto i siebie 😅 Nasze auto ledwo dało radę zaparkować na tym wąziutkim parkingu, ale było warto!!! Naszym oczom ukazał się niezapomniany widok z przepięknym zachodem słońca.

Trochę żałowałam, że przegapiliśmy ten intensywny turkus wody, który widziałam na zdjęciach z internetu. O godz. 19:00 kiedy zachodziło słońce, było wciąż widać intensywność turkusu, więc co tu się musi dziać w dzień 😍 Za to mieliśmy okazję siedzieć w pierwszym rzędzie podczas spektaklu, jakie dało nam zachodzące słońce. Must see, kiedy wybierzecie się do Chorwacji!!

A teraz kierunek… Makarska! Nie mieliśmy jej w planach, ale patrząc na odległość zaledwie 24 km od Breli aż żal było tam nie zajechać 😃 Makarska to taki party place Chorwacji. Kluby, kolorowe bary, imprezy na jachcie. Ja to zdecydowanie kocham ten klimat!

Jak tylko zobaczyłam ten jacht to oczywiście musiał też wlecieć Titanic 😅 Niektóre jachty były otwarte dla turystów i można było na nie wchodzić i się porozglądać.

Chwilę przed północą zawitaliśmy do Lištun Bar, który ma ogromną kartę drinków. Wpadliśmy na niego przypadkiem przechodząc przez skwer. Bardzo fajne miejsce na chill!

Moje ostatnie zdjęcie jako 29-latka 🙈

Mam do tego zdjęcia ogromny sentyment, bo to dla mnie jak zamknięcie pewnej ery. Bardzo przeżywałam wstąpienie do grona “30-tek”. Na szczęście razem z wejściem w ten wiek mój kryzys 30-latka jak ręką odjął 😁

Spacerując po mieście napotkaliśmy się na uliczną skrzypaczkę, która grała “Wake me up” od Avicii. Kocham tą piosenkę i za każdym razem, kiedy odtwarzam to video poniżej, czuję wzrusz i wdzięczność.

Następnego dnia, w piątek 25 sierpnia, świętowaliśmy moje 30 urodziny ☺️ Był tort czekoladowy, na który niestety sporo musiałam poczekać, bo Daniel stał ponad 2 godziny w korkach na trasie tam i powrót do Splitu 🙈 Przypomnę, że to zaledwie odcinek 9 km w jedną stronę.

Były też atrakcje dodatkowe, bo planowaliśmy w tym dniu wycieczkę, ale naprzeciwko naszego hotelu wybuchł pożar i na wszelki wypadek spakowaliśmy wszystkie nasze rzeczy, gdybyśmy nie mogli z tej wycieczki wrócić na ostatnią noc do naszego hotelu. No więc wybraliśmy się w drogę o 18:00. Lepiej późno niż wcale 🙈

Gdzie spędziłam swoje 30-te urodziny? W Bośni i Hercegowinie! Bardzo chciałam odwiedzić “nowy kraj” na urodziny, a że nasz cel w BiH znajdował się zaledwie 1,5 godziny od naszego hotelu w Chorwacji to była ku temu super okazja!

Bośnia i Hercegowina nie jest w Unii, dlatego do wjazdu potrzebny jest paszport. Pierwszy raz w życiu z niego korzystałam i byłam ogromnie podjarana 😃

Odwiedziliśmy miejscowość Medjugorje. Planowałam zobaczyć miejsce objawień, ale nie miałam pojęcia, że jest ono oddalone od kościoła o 2,5 km. Niestety zdążyło się już ściemnić, a ja nie miałam ze sobą adidasów. Wychodząc z samochodu przed wyjściem na Górę Objawień drogę przebiegł mi szczur. Daniel powtarzał później, że to “święty szczur”, bo jak go zobaczyłam, tak zrezygnowałam z eskapad górskich po ciemku, a w sandałach zapewne połamałabym nogi. Droga na Górę jest baaardzo śliska i stroma, prowadzi przez kamienie i na prawdę polecam zabrać pełne buty, a nie jak ja w laczkach.

Gdybyście wybierali się do Bośni i Hercegowiny to pamiętajcie, że nie jest ona w Unii i połączenia stamtąd są cholernie drogie. Odebrałam telefon od babci z życzeniami urodzinowymi i dosłownie zjadło mi kartę 🙈 No i kontrole graniczne! Kontrola po stronie chorwackiej to pikuś, ale kiedy chcecie wjechać z Bośni do Unii to musicie się spodziewać sporych kolejek. Nie można przewozić wtedy pewnej grupy produktów, z tego co pamiętam kanapek i przetworów mlecznych.

Niestety nie udało nam się pojechać na Wodospady Kravica w Bośni i Hercegowinie, ale to nadrobimy kolejnym razem!

No dobra, podsumowując przejechaliśmy całkiem spory kawał Chorwacji. Odkryliśmy nieznane nam wcześniej miejsca i bardzo spodobało nam się to, co widzieliśmy ☺️ Poniżej możecie zobaczyć naszą mapę trasy w Chorwacji.

Jestem ciekawa czy Wy już kiedyś byliście w Chorwacji i jak Wam się podobało? A może byliście w tych samych miejscach co my i macie własne wrażenia? Dajcie koniecznie znać w komentarzu co polecacie, a co kompletnie Was zaskoczyło! 🤗

A na sam koniec moja playlista z chorwackich wakacji. Same najlepsze hity! Łapcie i pozwólcie, aby słońce Wam grało na duszy 😘

ZOBACZ TAKŻE:

Zobacz również

Kup teraz
Subskrybuj
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Marta
Marta
2 miesięcy temu

Hej, jakby coś to do Bośni można wjechać na dowód, nie trzeba paszportu 🙂

1
0
Skomentujx